W trakcie trwającej kampanii wyborczej w Wyborach Samorządowych 2024 warto skonfrontować postulaty niektórych kandydatów na radnych i wójtów (burmistrzów) z ich dotychczasową działalnością oraz dotknąć kwestii odpowiedzialności za sprawy publiczne – np. za to, że tak (relatywnie) duża gmina jak Kowala nie tylko wciąż nie ma zbiorczej oczyszczalni ścieków, ale nic nie wskazuje na to, żeby w rozsądnym terminie ją miała.
Niedawno do mojego domu zawitał z „kojącym orędziem” kandydat partii Waldemara Trelki (nie mylić z Jackiem), który to kandydat do Rady Gminy Kowala chce się dostać m.in. z postulatem: „rozbudowa kanalizacji przez Trablice”. Postulat słuszny, choć równie dobrze skoczek spadający ze spadochronem mógłby postulować, żeby dalej spadać 😊
W tym miejscu warto przytoczyć emfazę Wójta Dariusza Bulskiego, który rok temu ogłosił, iż 1 marca 2023 r., odbyło się symboliczne wbicie łopaty na historycznym przedsięwzięciu pn. „Budowa sieci kanalizacji sanitarnej w m. Trablice”.
Dramat „poddanych” Dariusza polega na tym, że i Wójt i kandydat na radnego doszukują się we wbiciu łopaty, która powinna być wbita ćwierć wieku temu, powodów do dumy, a nie do wstydu.
To tak jakby średniodystansowiec, wystartował w chwili, gdy pozostali biegacze już dobiegli mety i wykrzykiwał ku trybunom hasła o swoim „historycznym” sukcesie.
Sięgnijmy zatem do historii, ale może nie do tej sprzed przeszło dwóch tysięcy lat, kiedy poddani Tyberiusza budowali wodociągi oraz (sic!) kanalizację!
W dniu 15 lutego 2011 r. piszący te słowa Jacek Trelka (nie mylić z Waldemarem) – ówczesny kierownik referatu Rolnictwa i Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Kowala – opublikował decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla budowy oczyszczalni ścieków w Parznicach.

Postępowanie w sprawie wydania tej decyzji przeprowadzono w oparciu o wcześniej sporządzoną przez specjalistyczną firmę koncepcję gospodarki wodno-ściekowej na terenie gminy Kowala.
Nie znającym procedur budowlanych warto uświadomić, że uzyskanie takiej decyzji jest o wiele trudniejsze i bardziej czasochłonne niż uzyskanie (w kolejnym kroku) pozwolenia na budowę; chodzi oczywiście o prawomocną i ostateczną decyzję, bo od każdej decyzji administracyjnej przysługuje prawo do odwołania – również organizacjom ekologicznym.
I właśnie w tym przypadku do procedury włączyła się jedna z takich organizacji, która (co opisywała niezależna prasa) słynęła z blokowania dużych inwestycji na zlecenie interesariuszy, a jednym z takich interesariuszy był sąsiad działki gminnej, który uważał, że skoro on zaplanował wybudować tam osiedle domków, to Gmina z jej nadrzędnym interesem społecznym powinna ustąpić i zaniechać budowy zbiorczej oczyszczalni i dalej topić się w ściekach. Kolejny Wójt i jego nowy zastępca też tak widocznie uważali – ale o tym za chwilę.
Jako urzędnik prowadzący tę sprawę nie miałem łatwo, bo nie tylko otrzymywałem groźby od owej „organizacji społecznej” i niewybredne naciski od interesariusza (nachodził mnie regularnie i nie kontrolując emocji grzebał w papierach), ale jeszcze w Radzie Gminy wykluła się grupa otwarcie zwalczająca Wójta Stanika i jego reformy oraz, prawie otwarcie, sympatyzująca z „interesariuszem”.
Do grupy tej należał m.in. powtórny kandydat na Wójta Gminy Wiesław Pachniewski, który teraz startuje „od Waldka” z komitetu „Gmina Kowala – Wspólny Cel” i który jest również na posadzie „u Waldka”, czyli w jednej z jednostek podległych Staroście. Ale może zostawmy na razie pajęczynę, którą „Waldek” uplótł w Powiecie i za pomocą swoich podwładnych i swojego urzędu walczy o zachowanie powiatowego Bizancjum oraz wróćmy do naszej oczyszczalni.
Chociaż wiatr wiał mi w oczy doprowadziłem sprawę do końca i wyrok NSA z dnia 21 listopada 2013 r. sygn. II OSK 1412/12 spowodował, że interesariusz oraz jego „organizacja społeczna” musieli ustąpić wobec interesu społecznego.
Na przełomie 2013 i 2014 roku decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach stała się ostateczna i można było robić projekt budowlany, a następnie składać wniosek o pozwolenie na budowę, którego uzyskanie było czystą formalnością. A pieniądze?
To oczywiście żaden problem !!! Ale nie dla Nowego Wójta i jego ówczesnego zastępcy, który wmawiał wyborcom, iż „biegle porusza się w pozyskiwaniu środków unijnych”.
W tamtych czasach pieniądze na budowę oczyszczalni leżały na ulicy, a ściślej na kontach różnych instytucji np. wspierających przekształcenia strukturalne z funduszy unijnych (PROW 2007-2013 a później PROW 2014-2020).
Ale żeby sięgnąć po te pieniądze trzeba było mieć pozwolenie na budowę oczyszczalni (które zachowuje ważność przez kilka lat!)
I właśnie wywalczona z takim trudem przez zespół Stanika ostateczna decyzja środowiskowa pozwalała szybko uzyskać to co było potrzebne, aby sięgnąć po duże pieniądze.
A co zrobił duet Osiński – Bulski? Odłożyli decyzję do szuflady, nawet nie wnieśli o jej przedłużenie o 3 lata, na co pozwalały ówczesne przepisy (ważna by wtedy była do 2020 r.)
Minęło 10 lat, w tym czasie decyzja straciła ważność, a kandydaci na radnych oraz na wójta epatują wyborców entuzjazmem kontynuowania kanalizacji w Trablicach. Za co, tego nie wie nikt. Na dzień dzisiejszy nie oddano do użytku ani jednego przykanalika, a urzędnicy coś przebąkują o końcu roku.
I nikt się nawet nie zająknie na temat braku gminnej oczyszczalni, na temat cen dla mieszkańca za 1 m3 ścieków pompowanych długodystansowo do Lesiowa. I nikt nie mówi o odpowiedzialności kandydatów, pełniących obecnie wysokie funkcje publiczne, za to co robili i za to czego nie zrobili.
Ale więcej o odpowiedzialności, a szczególnie o odpowiedzialności politycznej, to może w kolejnych wpisach.































































