Rok 2014 – Preludium do zaniechania budowy zbiorczej oczyszczalni ścieków dla gminy Kowala.

Preludium d-moll J.S. Bach

W trakcie trwającej kampanii wyborczej w Wyborach Samorządowych 2024 warto skonfrontować postulaty niektórych kandydatów na radnych i wójtów (burmistrzów) z ich dotychczasową  działalnością oraz dotknąć kwestii odpowiedzialności za sprawy publiczne – np. za to, że tak (relatywnie) duża gmina jak Kowala nie tylko wciąż nie ma zbiorczej oczyszczalni ścieków, ale nic nie wskazuje na to, żeby w rozsądnym terminie ją miała.  

Niedawno do mojego domu  zawitał z „kojącym orędziem” kandydat partii Waldemara Trelki (nie mylić z Jackiem), który to kandydat do Rady Gminy Kowala chce się dostać m.in. z postulatem: „rozbudowa kanalizacji przez Trablice”. Postulat słuszny, choć równie dobrze skoczek spadający ze spadochronem mógłby postulować, żeby dalej spadać 😊

W tym miejscu warto przytoczyć emfazę Wójta Dariusza Bulskiego, który  rok temu ogłosił, iż 1 marca 2023 r., odbyło się symboliczne wbicie łopaty na historycznym przedsięwzięciu pn. „Budowa sieci kanalizacji sanitarnej w m. Trablice”.

Dramat „poddanych” Dariusza polega na tym, że i Wójt i kandydat na radnego  doszukują się we wbiciu łopaty, która powinna być wbita ćwierć wieku temu, powodów do dumy, a nie do wstydu.   

To tak jakby średniodystansowiec, wystartował w chwili, gdy pozostali biegacze już dobiegli mety i wykrzykiwał ku trybunom  hasła o swoim „historycznym” sukcesie.

Sięgnijmy zatem do historii, ale może nie do tej  sprzed przeszło dwóch tysięcy  lat, kiedy poddani Tyberiusza budowali  wodociągi oraz (sic!) kanalizację!

W dniu 15 lutego 2011 r. piszący te słowa Jacek Trelka (nie mylić z Waldemarem) – ówczesny kierownik referatu Rolnictwa i Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Kowala – opublikował decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach  dla budowy oczyszczalni ścieków w Parznicach.

Zrzut z ekranu archiwalnej stron BiP Urzędu Gminy w Kowali ilustrujący fakt wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla gminnej zbiorczej oczyszczalni ścieków.

Postępowanie  w sprawie wydania tej decyzji przeprowadzono w oparciu o wcześniej sporządzoną przez specjalistyczną firmę  koncepcję gospodarki wodno-ściekowej na terenie gminy Kowala.

Nie znającym procedur budowlanych warto uświadomić, że uzyskanie takiej decyzji jest o wiele trudniejsze i bardziej czasochłonne  niż uzyskanie (w kolejnym kroku) pozwolenia na budowę; chodzi oczywiście o prawomocną i ostateczną decyzję, bo od każdej decyzji administracyjnej przysługuje prawo do odwołania – również organizacjom ekologicznym.     

I właśnie w tym przypadku do procedury włączyła się jedna z takich organizacji, która (co opisywała niezależna prasa) słynęła z blokowania dużych inwestycji na zlecenie interesariuszy, a jednym z takich interesariuszy był sąsiad działki gminnej, który uważał, że skoro on zaplanował wybudować tam  osiedle domków, to Gmina z jej nadrzędnym interesem społecznym powinna ustąpić i zaniechać budowy zbiorczej oczyszczalni i dalej topić się w ściekach. Kolejny Wójt i jego nowy zastępca też tak widocznie uważali – ale o tym za chwilę.

Jako urzędnik prowadzący tę sprawę nie miałem łatwo, bo nie tylko otrzymywałem groźby od owej „organizacji społecznej” i niewybredne naciski od interesariusza (nachodził mnie regularnie i nie kontrolując emocji grzebał w papierach), ale jeszcze w Radzie Gminy wykluła się grupa otwarcie zwalczająca Wójta Stanika i jego reformy oraz, prawie  otwarcie, sympatyzująca z „interesariuszem”.

Do grupy tej należał m.in. powtórny kandydat na Wójta Gminy Wiesław Pachniewski, który teraz startuje „od Waldka” z komitetu „Gmina Kowala – Wspólny Cel” i który jest również na posadzie „u Waldka”, czyli w jednej z jednostek podległych Staroście. Ale może zostawmy na razie pajęczynę, którą „Waldek” uplótł w Powiecie i za pomocą swoich podwładnych i swojego urzędu walczy o zachowanie powiatowego Bizancjum oraz wróćmy do naszej oczyszczalni.

Chociaż wiatr wiał mi w oczy doprowadziłem sprawę do końca i wyrok NSA z dnia 21 listopada 2013 r. sygn. II OSK 1412/12 spowodował, że interesariusz oraz jego  „organizacja społeczna” musieli ustąpić wobec interesu społecznego.

Na przełomie 2013 i 2014 roku decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach stała się ostateczna i można było robić projekt budowlany, a następnie składać wniosek o pozwolenie na budowę, którego uzyskanie było czystą formalnością. A pieniądze?

To oczywiście żaden problem !!! Ale nie dla Nowego Wójta i jego ówczesnego zastępcy, który wmawiał wyborcom, iż „biegle porusza się w pozyskiwaniu środków unijnych”.

W tamtych czasach pieniądze na budowę oczyszczalni leżały na ulicy, a ściślej na kontach różnych instytucji np. wspierających przekształcenia strukturalne z funduszy unijnych (PROW 2007-2013 a później PROW 2014-2020).

Ale żeby sięgnąć po te pieniądze  trzeba było mieć pozwolenie na budowę oczyszczalni (które zachowuje ważność przez kilka lat!)

I właśnie wywalczona z takim trudem przez zespół Stanika ostateczna decyzja środowiskowa pozwalała szybko uzyskać to co było potrzebne, aby sięgnąć po duże pieniądze.

A co zrobił duet Osiński – Bulski? Odłożyli decyzję do szuflady, nawet nie wnieśli o jej przedłużenie o 3 lata, na co pozwalały ówczesne przepisy (ważna by wtedy była do 2020 r.)

Minęło 10 lat, w tym czasie decyzja straciła ważność, a kandydaci na radnych oraz  na wójta epatują wyborców entuzjazmem kontynuowania kanalizacji w Trablicach. Za co, tego nie wie nikt. Na dzień dzisiejszy nie oddano do użytku ani jednego przykanalika, a urzędnicy coś przebąkują o końcu roku.

I nikt się nawet nie zająknie na temat braku gminnej oczyszczalni, na temat cen dla mieszkańca za 1 m3 ścieków pompowanych długodystansowo do Lesiowa.  I nikt nie mówi o odpowiedzialności kandydatów, pełniących obecnie wysokie funkcje publiczne, za to co robili i za to czego nie zrobili.

Ale więcej o odpowiedzialności, a szczególnie o odpowiedzialności politycznej, to może w kolejnych wpisach.

Zaszufladkowano do kategorii Samorządność | Dodaj komentarz

ZAPRASZAM DO WALCA, czyli wzorcowy brak współpracy pomiędzy Starostą, a Wójtem na przykładzie drogi w Trablicach.

Walc Fryderyka Szopena a-moll opus pośmiertne

Inspirację do tytułu tego artykułu zaczerpnąłem z wypowiedzi kontrkandydata do Rady Powiatu Nr 1 na liście PiS pełniącego funkcję Starosty Radomskiego. Kontrkandydat i zarazem Starosta chełpi się na Facebooku postępami prac przy przebudowie drogi powiatowej na rondzie w Gębarzewie i zaprasza do walca (drogowego).

Ale w Powiecie jest wiele innych dróg powiatowych, w tym kilka, które utraciły status drogi powiatowej i stały się drogami gminnymi na wskutek przyjęcia przez Radę Powiatu pakietu uchwał tzw. kaskadowych (o szczegółach tego mechanizmu w dalszej części tekstu).

Do takich dróg należy m.in. droga w Trablicach, rodzinnej miejscowości Starosty, łącząca Trablice z Sołtykowem i dalej (już na terenie Gminy Skaryszew) z Gębarzewem.

Historia tej zrujnowanej drogi powinna stanowić swoiste studium przypadku  braku współpracy pomiędzy Starostą i włodarzami ościennych gmin oraz prymatu chorej polityki nad interesami zwykłych mieszkańców i nad zasadami dobrej roboty.

Oto historia, która niech będzie powodem do refleksji dla wszystkich wyborców chcących w Powiecie Radomskim utrzymać Status quo.

1. Do 31 grudnia 1998 r. – Droga wojewódzka.

Droga w Trablicach od skrzyżowania z ul. Wierzbicką w kierunku Sołtykowa do roku 1999 była drogą wojewódzką i podlegała nadzorowi kolejnych  wojewodów radomskich.

W kadencji samorządu 1994 -1998, gdy Wójtem gminy Kowala był Tadeusz Osiński, a  radnymi z Trablic piszący te słowa Jacek Trelka oraz Tomasz Świtka obowiązywała zasada partycypacji gmin w kosztach budowy/przebudowy dróg wojewódzkich – jeśli Gminie zależało na położeniu na drodze asfaltu musiała stosowną uchwałą przekazać Województwu środki wedle zasady złotówka do złotówki.

W tym czasie większość dróg na terenie Gminy to były drogi nie utwardzone, podobnie jak ta w Trablicach (wielu z nas pamięta, że do kościoła chodziło przez błoto), Gmina była biedna, a radni zawzięcie ze sobą rywalizowali u kogo położyć asfalt.

Przebudowa drogi (wykonanie podbudowy i położenie asfaltu (oczywiście bez chodnika, bo kogo wtedy było stać na takie luksusy) odbyła się w dwóch etapach – w roku 1997 i 1998. Poniżej skany sprawozdań z wykonania budżetu Gminy.

Fragment sprawozdania z wykonania budżetu Gminy Kowala za rok 1997. Ze sprawozdania wynika, że Gmina na przebudowę drogi w Trablicach przeznaczyła 51 331 zł – tyle samo co Wojewoda.
Fragment sprawozdania z wykonania budżetu Gminy Kowala za rok 1998. Ze sprawozdania wynika, że Gmina na przebudowę drugiego odcinka drogi w Trablicach przeznaczyła 59 767 zł.

I teraz bardzo ważne:

Projektant zaprojektował drogę według skromnych założeń technicznych  Wojewody i Wójta tj.  na miarę możliwości finansowych Gminy i Województwa. A zatem  była to droga o cienkiej podbudowie dla ruchu lekkiego (jednym z obligatoryjnych elementów projektu technicznego drogi był projekt stałej organizacji ruchu, który przewidywał ograniczenie dopuszczalnej masy całkowitej pojazdów). Zabrakło wtedy nie tylko pieniędzy, ale i dalekowzroczności władz wykonawczych  Gminy.  Atakowanie projektanta (który działał według oszczędnościowych wytycznych)  przez późniejszego radnego powiatowego, a następnie Starostę Radomskiego Waldemara Trelkę, to jak wieszanie cygana za winę kowala – nawet jeżeli ów cygan nie był bez winy (podobno w sądzie wziął jej część na siebie). 

W tym czasie istniały już przecież  w Trablicach (Sołtykowie) kopalnie piachu. Dlaczego zatem Inwestor i Wójt nie podjęli wysiłku aby kopalnie te dołożyły się do grubszej podbudowy (w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego)? Przecież można było pogodzić interes społeczny z interesem kopalni.

Problem z niszczeniem drogi przez ciężki sprzęt zaczął się zaraz po jej przebudowie, gdyż znak ograniczający tonaż albo zniknął (przy dziwnym braku reakcji władz), albo w ogóle nie został postawiony  i pojazdy kopalniane jeździły bez ograniczeń.
Dlatego jako radny Gminy Kowala domagałem się aby Gmina Kowala (która przecież w 50% sfinansowała przebudowę drogi) wystąpiła do Wojewody o respektowanie stałego projektu organizacji ruchu poprzez postawienie znaku B-18.

W efekcie Urząd Gminy w Kowali wystąpił pismem BGK-7020/38/98 do Wojewody, a podległy Wojewodzie Wydział Rolnictwa, Infrastruktury i Nadzoru Budowlanego wydał zarządzenie, które od 24 sierpnia 1998 r. wprowadziło obowiązek postawienia znaku „zakaz wjazdu pojazdów o rzeczywistej masie całkowitej przekraczającej 10 ton”.

2. Od 1 stycznia 1999 r. do 20 listopada 2019 r. – Droga Powiatowa.

Gdy w roku 1999 powstały powiaty, droga wojewódzka w Trablicach przeszła w zarząd Powiatowego Zarządu Dróg podległego Staroście Radomskiemu i … jakoś tak się stało, że znak B-18 znów zniknął, a drogą zaprojektowaną dla ruchu lekkiego dalej jeździły ciężkie pojazdy kopalniane.

W dniu 10 czerwca 2000 r. w Trablicach odbyło się Zebranie Wiejskie, prowadzone przeze mnie, które podjęło uchwałę „w sprawie przeciwdziałania degradacji drogi powiatowej Trablice – Sołtyków„

Z treści archiwalnej uchwały Zebrania Wiejskiego w Trablicach wynika, że Powiatowy Zarząd Dróg Publicznych, podległy Staroście Radomskiemu bezprawnie zdjął znak, który chronił drogę przed zbyt ciężkimi pojazdami.

W zebraniu uczestniczyły wszystkie osoby decyzyjne, które odpowiadały za stan drogi oraz jej sposób eksploatacji, m.in. Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg Bogdan Szostak, Komendant Komisariatu Policji w Kowali Henryk Grudzień oraz Wójt Kowali, a jednocześnie radny powiatowy Tadeusz Osiński.

Byli tam też właściciele kopalni piachu oraz oczywiście samorządowcy z Trablic, w tym obecny Starosta Radomski Waldemar Trelka, który przejął to kukułcze jajo po swych poprzednikach po to by później – wobec wagi problemu –  tzw. uchwałą „kaskadową” przerzucić je  Wójtowi.

Inicjatywa Zebrania Wiejskiego Trablicach została przez Starostwo potraktowana po macoszemu. Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg zbył nas wymijającym pismem zapowiadając badanie nośności, które było zbędne bo przecież i bez badania wiadomo było, że owa nośność jest słaba i że obowiązuje tam znak B-18.

Dyrektor grał na czas, bo postawienie znaku – czyli przywrócenie stanu obowiązującego prawa – naruszało interesy kopalń, których złoża dalekie były do wyczerpania i których właściciele pozostawali w zażyłych relacjach partyjno-towarzyskich z władzami.

Gdy w roku 2009 ówczesny Starosta Tadeusz Osiński dokonywał kolejnej przebudowy drogi, poprzez budowę chodnika i położenie nowej nawierzchni bitumicznej, doskonale było wiadomo, że takie rozwiązanie nie ma sensu, bo droga ma słabą podbudowę i jest obciążona dużym ruchem ciężkich pojazdów kopalnianych.

Zarząd Dróg Powiatowych postawił ostatecznie znak B-18, ale była to czysta fikcja, bo białą tablicą pod znakiem Powiat wyłączył z ograniczeń pojazdy kopalni.

Jedynym sensownym rozwiązaniem było zdjęcie asfaltu, wykorytowanie drogi oraz położenie nowej, grubej podbudowy, nawierzchni bitumicznej oraz wybudowanie chodnika i oczywiście wcześniejsze uporządkowanie stanu prawnego działek łącznie z rozszerzeniem pasa drogowego.

3. Od  20 listopada 2019 r. – Droga Gminna.

W roku 2010 władzę w Powiecie dalej sprawuje PSL, z tym że starostę Tadeusza Osińskiego zastępuje Mirosław Ślifirczyk  a do koalicji – razem z PiS-em – dołącza w roli Wicestarosty Waldemar Trelka, który jest mieszkańcem Trablic i który przez kolejne około 10 lat (później już – w roli Starosty) z drogą nie zrobił nic; nie zrobił też niczego innego dla swojej rodzinnej miejscowości pompując rządowe pieniądze głównie do Pionek (trzeba pamiętać, że dochody własne Powiatu są znikome i wobec tego jego finansowanie – tak jak w czasie PRL-u zależy głównie od łaski rządowej większości – co jest zaprzeczeniem  idei samorządności.

Aby pozbyć się problemu Powiat wykorzystał przepisy ustawy o drogach publicznych i w ramach tzw. „mechanizmu kaskadowego” pozbył się „zbędnej” drogi.

Rada Powiatu uchwałą nr 146/XIII/2019 z dnia 28.10.2019 (data wejścia w życie 19.11.2019) pozbawiła kategorii drogi powiatowej drogę powiatową nr 3535W Trablice – Sołtyków i zaliczyła ją do kategorii drogi gminnej.

Na zebraniu wyborczym 5 marca w świetlicy „Słoneczko” w Trablicach Starosta, któremu szeroko tam reprezentowane władze Gminy Kowala bez skrępowania pozwalały naruszać przepisy wyborcze (Starosta rozdawał propagandową  broszurę sfinansowaną przez Powiat z charakterystycznymi sześciokątami), zakomunikował publice, że drogę w Trablicach musiał przekazać Gminie gdyż podobną ilość dróg wojewódzkich Powiatowi przekazał Marszałek.

Otóż nie musiał!!! Mało tego, ja uważam (i nie tylko ja), że nie wolno mu było tego zrobić.
Rada Powiatu w uchwale powołuje się na art. 10 ust. 5c ustawy o drogach publicznych, pomijając zupełnie treść art. 6a.

Po pierwsze z  art. 10 ust. 5c wynika, że Rada Powiatu może  pozbawić kategorii drogi powiatowej odcinek drogi powiatowej o proporcjonalnej długości do odcinka drogi wojewódzkiej, a więc nie musi. Po drugie jeżeli (co wynika z cyt. art. 6a ustawy) przedmiotowy odcinek drogi powiatowej stanowi połączenia miast będących siedzibami powiatów z siedzibami gmin i siedzib gmin między sobą to taki odcinek powinien być drogą powiatową, a nie gminną.

I właśnie na tę okoliczność powoływały się Gminy Skaryszew oraz Kowala negatywnie opiniując projekt uchwały kaskadowej Rady Powiatu (zainteresowanych odsyłam do nagrań z sesji, gdzie radni Ireneusz Kumięga oraz Tadeusz Osiński logicznie tłumaczyli dlaczego droga wciąż  powinna mieć status powiatowej).

Ale dla Starosty i jego partii gminy to nie autonomiczne obszary administracyjne z własnymi rządami lokalnymi i organami uchwałodawczymi, które trzeba wzmacniać, ale prowincje rodem z czasów Cesarstwa Rzymskiego, które Partia podbija i instaluje tam swoich namiestników.

W Kowali Partia próbowała zainstalować Dariusza, ale eksperyment wymknął się spod kontroli. Później postawiła więc na Wiesława, ale się nie udało. Namiestnik wymyślił więc, że skieruje w bój Pawła, który w roku 2018 dumnie nosił barwy PiS-u, ale się przebranżowił (Waldemar na zebraniu w Trablicach poświęcił problematyce  nielojalności kilka zgrabnych fraz – nie aż tak bardzo zawoalowanych). Na płotach mamy zatem znów Wiesława oraz drugiego Dariusza – lidera Magazynu z dyplomem MBA – czyżby z owej słynnej PiS-owskiej kuźni kadr?

Na zakończenie zastanówcie się zatem Drodzy Wyborcy, gdy staniecie przy urnie, czy tak powinien działać samorząd terytorialny i czy nie było by dobrze, żeby do Powiatu wpuścić ludzi którzy coś z tym zrobią?

Zaszufladkowano do kategorii Samorządność | Dodaj komentarz

Cisi też mają głos, chociaż to głośni rządzą.

Gdy przyszedłem na spotkanie wyborcze 5 marca 2024 do świetlicy „Słoneczko” przemawiał Wójt Kowali, a zarazem kandydat na Wójta Dariusz Bulski.

Bulski, który teraz walczy o reelekcję, w Wyborach Samorządowych 2014 r. był Nominatem Waldemara Trelki. Bulski kleił się do Pis-u i robił sweet-fotki z posłami i senatorami Prawych i Sprawiedliwych, ale gdy nie dostał się do drugiej tury, doznał olśnienia i nagle ogłosił wyborcom, że blisko jest mu do PSL. W nagrodę PSL-owski Wójt Tadusz Osińki powołał go na Wicewójta gminy Kowala i teraz Bulski trzyma z „Trzecią Drogą”.

Póżniej na zebraniu prezentował się Paweł Lis, radny z Trablic, który w ostatnich wyborach samorządowych startował z PiS, a obecnie startuje z „Trzeciej Drogi”. Panie Pawle witamy po jasnej stronie mocy. Ale czy to naprawdę jest powód do dumy? I czy Wyborcy mogą ufać, że w następnych wyborach znów Pan gdzieś nie przeskoczy?

I wreszcie trzeci obrotowy Dariusz Chruślak (o tym przygnębiającym przypadku braku zasad w działalności publicznej szerzej w poźniejszych wpisach).

Dariusz Chruślak w 2018 roku kandydował z Komitetu „Rozwój” Sławomira Stanika (związanego z Platformą Obywatelską), ale w drugiej turze (a może i w pierwszej) grał na dwa fronty i w nagrodę – po utracie przez Stanika mandatu – został Przewodniczącym Rady Gminy przy Wójcie Bulskim. Pod koniec kadencji opuścił jednak środowisko Bulskiego i jego nowej partii matki i teraz startuje na Wójta z PiS.

Na zebraniu w Trablicach czołobitność Chruślaka wobec Starosty była wręcz żenująca.
Ot mamy potencjalego włodarza Kowali, który na sesjach domaga się reparacji wojennych od Niemiec (bo taką uchwałę napisał mu upadający, antyeuropejski i antydemokratyczny Rząd), a nie domagał się od Wójta Bulskiego złożenia wniosku do Mazowieckiej Jednostyki Wdrażania Programów Unijnych o dofinansowanie projektu „Ograniczenie niskiej emisji, wymiana urządzeń grzewczych” w ramach RPO Województwa Mazowieckiego na lata 2014-2020 (taki wniosek, z sukcesem, złożyłem ja w Gminie Mirów i przyznany przeszło milion zł trafił do mieszkańców, a ściślej do wyłonionych w przetargu firm, które zamontowały tym mieszkańcom bezemisyjne źródła ciepła).

Nie głosujcie na Chruślaka. Jego kompetencje do sprawowania funkcji Wójta są żadne. Jeśli Chruślak miałby trafić do drugiej tury i zmierzyć się tam z Bulskim, to ja zagłosuję na Bulskiego. Tylko proszę Dariuszu nie traktuj tej frazy jako głos poparcia!

Nie będę pisał o innych kandydatach prezentujących się na zebraniu wiejskim w Trablicach, bo oni mówili głośno. A więc ich głos jeszcze do Was dotrze.

Ja – przedstawiając swoją kandydaturę do Powiatu oraz na radnych do Gminy z Aktywnego Samorządu 24 – mówiłem cicho (częściowo była temu winna infekcja gardła).

Wybory najczęściej wygrywają ci krzykliwi i ci posługujący sie łokciami.
Ale ta reguła zasługuje na wyjątki. Rządzić trzeba nie krzykiem, ale rozumem. W Radzie Powiatu potrzebni są też cisi, oni też mogą byś skuteczni – ale nie w utrzymywaniu się przy władzy, ale w dbaniu o interesy wyborców.

Poznaliście trzy przypadki samorządowców, którzy weszli w orbitę wpływów mojego kontrakandydata z PiS do Rady Powiatu, ale później go opuścili; niedawno Starostę opuścilła też część radnych z jego własnego Klubu, którzy założyli nowy klub o nazie nomen omen „AKTYWNY SAMORZĄD” .

Świadczy to o tym, że Jedynka z PiSu, która w Kowali i Skaryszewie krzyczy z tak wielu plakatów wcale nie musi wygrać. I że jego talenty politycznie są przereklamowane.

Na konkurenycjnych listach macie w kim wybierać. Ja oczywiście wskażę Jedynkę i Siódemkę z listy Aktywnego Samorządu 24 – Jacek Trelka i Tomasz Świtka. Obaj mówimy cicho, ale cisi też mają głos. I oni też powinni być w Radzie Powiatu.

Zaszufladkowano do kategorii Samorządność | Dodaj komentarz

Teraz Powiat

Kandyduję do Rady Powiatu Radomskiego z pozcyji Nr 1 na liście KWW Aktywny Samorząd 24.

W związku z powyższym niniejszy blog przechodzi w tryb wyborczy, co oznacza, że na czas Wyborów Samorządowch 2024 dotychczasowe treści nie będą widoczne (wrócą po wyborach), a w miarę rozwoju kampanii wyborczej będą się tutaj pojawiać nowe wpisy o ważnych wydarzeniach kampanii.

Do kampanii – ja i moi współpraconicy – włączyliśmy się na zaproszenie Aktywnego Samorządu 24, który robi pozytywny ferment w Radzie Powiatu i gminach Powiatu Radomskiego – pozdrowienia dla Starosty 🙂

Są z nami różni ludzie (o kanydatach z okręgu Nr 3 – Skaryszew, Kowala w odrębym wpisie) i nie jesteśmy jednorodni politycznie, ale to jest Powiat – nie Sejmik lub Sejm, a wykonywanie mandatu radnego wymaga kompromisów (poza tym, czy mój kontrkandydat z Trablic Paweł Lis jest jednorodny politycznie?)

Od razy się zwierzę jak trudno było namówić kobiety do startu w wyborach (Kodeks Wyborczy wymusza parytety); przeprowadziłem dziesiątki rozmów z potencjalnymi kandydatkami i ze wszystkich tych rozmów wyzierało OBRZYDZENIE DO POLITYKI (dla większości moich rozmówców i rozmówczyń udział w wyborach samorządowych to też POLITYKA).

Udało się zmontować listę siedmiorga kandydatów i kandydatek do Powiatu oraz trzech kandydatów do Gminy, ale jesteśmy bardzo spóźnieni z kampanią wyborczą. Na płotach już od tygdnia wiszą WSPANIALI, PRAWI i PRACOWICI kandydaci konkurencji, którzy chcą być „Twoim głosem w Radzie Powiatu” albo „Być razem” albo chcą nam w inny sposób zrobić raj na ziemi.

Dzisiaj kilkoro WSPANIAŁYCH kandydatów pojawiło się świetlicy „Słoneczko” w Trablicach. Pojawił się tam też mój sąsiad, krewny i były współpracownik wyborczy, człowiek który nie patrzy mi w oczy, nie podaje ręki i nie mówi „dzień dobry”.

Starosta Radomski – uzdolniony intrygant – lubuje się w występach medialnych, a jego kontredans wokół zmodernizowanego budynku Starostwa Powiatowego wciska się telebimem w oczy interesantów wchodzących do urzędu.

To wszystko w kontekście politycznej skuteczności Starosty w pozyskiwaniu środków dla Powiatu od (byłego) Rządu co ma stanowić argument, żeby dalej Waldemara wybrać i tańczyć z Waldemarem kontredansa. Wcześniej na facebooku Waldek zapraszał też do walca (drogowego) na budowanym przez Powiat rondzie w Gębarzewie.

Przyjmuję zatem zaproszenie do walca, może nawet zagram niedługo Fryderyka Szopena a-moll opus pośmiertne i opublikuję tutaj mój występ; ja też chcę być podziwiany i czuć słowiańską duszę 🙂 nie będę jednak chodził tanecznie wokół budynku 🙂

Co do zdolności politycznych Starosty, to należy postawić pytanie, czy finanse samorządów tak bardzo powinny zależeć od łaski polityków? Czy tylko tam powinien płynąć grosz, gdzie Rząd ma swojego starostę lub wójta. Czy nie powinniśmy zwiększyć dochody własne gmin i powiatów według jasnych i niezależnych od polityków algorytmów i przestać rozdawać kiczowate czeki?

Kampania wyborcza jest okazją, żeby o tym porozmawiać i żeby urzędy samorządowe znalazły się bliżej ludzi, a ich szefowie zeszli z piedestałów, a niektórzy …. z urzędów.

Zaszufladkowano do kategorii Samorządność | Dodaj komentarz

Co dali, a co odebrali? Zwycięstwo Populizmu i Socjalizmu wcale nie jest przesądzone!

Czytelnik o pseudonimie „CCCP” uważa, że polityka PiS jest korzystna dla milionów polskich rodzin, a moim tekstom zarzuca brak poziomu. Co do tego drugiego, wypada mi tylko pokornie przyjąć krytykę. Ale jeśli chodzi o to pierwsze – to nic bardziej mylnego. CCCP, polityka PiS jest tak samo korzystna dla polskich rodzin jak polityka Putina dla współczesnych Rosjan i polityka śp. Breżniewa dla byłego CCCP.

Nawymyślał mi CCCP od Matrioszek i od PO-PSL-owców. PSL-owcy z Kowali mieliby niezły ubaw – gdyby to czytali.

Gdybym miał doradzać kandydatowi na wójta Gminy Kowala co ma robić, żeby wygrać wybory, to bym powiedział: słuchaj uważnie bardziej co mówią zwolennicy twoich przeciwników, a mniej co mówią twoi zwolennicy. Właśnie dlatego WSS przegrał wybory, bo zlekceważył tę radę.

A co mówią zwolennicy PiS-u?

  1. Mówią, że miliony polskich rodzin korzystają z programów społecznych PiS.
  2. Mówią, że PO-PSL nie dzieliła się ze społeczeństwem owocami wzrostu gospodarczego.
  3. Mówią, że Polska wstała wreszcie z kolan i że prowadzi „twardą” politykę wobec Unii.
  4. Mówią, że …. (mówią jeszcze różne rzeczy, ale omówmy na razie te trzy).

CCCP uważa, że obrażam miliony polskich rodzin, które korzystają z programu społecznego wprowadzonego przez PiS, gdyż rzekomo nazywam je „Ciemnym Ludem”.

Otóż nie, tak nie uważam!

Uważam, że można z „Ciemnym Ludem” rozmawiać, a nawet trzeba rozmawiać i tłumaczyć mu, dlaczego PiS jest niewiarygodny i na czym, polegają kłamstwa tej partii. Przede wszystkim tłumaczyć co się stanie z owymi programami społecznymi, gdyby PiS znów wygrałwybory.

Zaszufladkowano do kategorii Samorządność | Dodaj komentarz

15 października 2023 – w historycznych wyborach, gdy demokraci odzyskiwali Polskę, Gmina Kowala na usługach PiS

Świetlica wiejska w Maliszowie – 15 października 2023 r. godz. 10.00 –
dzień historycznych wyborów do Sejmu i Senatu połączonych z tzw. referendum. Na ogrodzeniu świetlicy wiejskiej w Maliszowie banery wyborcze tylko i wyłączenie Jedynej Słusznej Partii.

W minioną niedzielę 15 października 2023 r. w nierównych i nieuczciwych wyborach parlamentarnych – w których kandydatów Reżimu wspierał upartyjniony Prezydent, upartyjnione media, upartyjnione spółki skarbu Państwa, upartyjnione służby specjalne oraz upartyjnione instytucje rządowe – dzięki bezprecedensowej frekwencji i mobilizacji demokratów (w szczególności młodych oraz kobiet – Szacunek) udało się zatrzymać samowolę budowlaną nienawistnego Starca (przerwać pełzający zamach stanu).

Starzec – bez pozwolenia na budowę (bez konstytucyjnych uprawnień), za to z dopracowanym do szczegółów projektem – przez 8 ostatnich lat kontynuował klejenie ze swoich fobii i obsesji Gmaszyska nowego ustroju, opartego na zinstytucjonalizowanym kłamstwie, kleptokracji, wrogości wobec Unii Europejskiej i pogardzie wobec wszelkich mniejszości.

Do przestępstwa zamachu stanu (art. 127 Kodeksu karnego) Starzec przyznał się sam na spotkaniu w dniu 22 kwietnia 2023 r. w Janowie Lubelskim, gdzie jednym zdaniem odsłonił szczegóły Projektu: „w 2015 roku rozpoczęła się zmiana ustroju Polski, szczególnie społeczno-gospodarczego, ale także i politycznego„.

Ta publiczna wypowiedź zapewne będzie stanowić jeden z wielu dowodów w procesie karnym, który niechybnie czeka Wielkiego Budowniczego gdy w odgruzowywanym z resztek Gmaszyska Państwie zacznie znów działać niezależna Prokuratura i gdy z sądów powszechnych demokraci usuną przebierańców nazywanych przez publicystów neosędziami.

Zmiana ustroju Polski może bowiem nastąpić tylko i wyłącznie poprzez zmianę Konstytucji, a Starzec i jego poplecznicy nigdy konstytucyjnej większości nie mieli (Suweren nigdy na budowę Gmaszyska pozwolenia nie wydał).

Miliardy złotych ukradzione podatnikom – i przeznaczone na pranie mózgów łatwowiernej części społeczeństwa oraz na kupowanie najemnych popleczników, którzy w nielegalnie budowanym Gmaszysku urządzili sobie luksusowe apartamenty – wystarczyły aby wygrać wybory w sensie arytmetycznym, ale nie wystarczyły aby wygrać w sensie politycznym.

Starzec przegrał, a szczury już uciekają z walącego się Gmaszyska.

A nas wszystkich czeka trudny okres odbudowy po rządach „Dobrej Zmiany” w atmosferze zagrożenia wojennego i dramatycznie niskiego zaufania wobec organów władzy publicznej i wszelkich autorytetów.

Gmina Kowala, jako całość, znów nie stanęła na wysokości zadania. Gdy demokraci odzyskiwali Polskę większość wyborców z Gminy znów poddała się tempej propagandzie Reżimu i znów wpuściła do Sejmu dziewięcioro kandydatów, którzy Polskę mają w …. klapach marynarek.

Ale nie można się obrażać na tych, którzy głosowali na PiS i jego przybudówki. Większość z nich to nie właściciele luksusowych apartamentów z walącego się Gmaszyska, ale „szczęśliwcy”, którym władza w swej łaskawości „dała” 13 i 14 emeryturę, rzuciła bułkę w trakcie „pikniku rodzinnego” lub dowartościowała klepiąc po plecach w Przysusze.

Inaczej sprawa się ma z Wójtem Kowali, który karierę zawdzięcza lokalnym strukturom PSL – części obecnego obozu demokratycznego.

I warto zadać pytanie panu Dariuszowi Bulskiemu dlaczego i na jakich zasadach zgodził się aby ogrodzenie świetlicy w Maliszowie (zarządzanej przez Wójta) stało się trybuną wyborczą jednej tylko Jedynej Słusznej Partii.

To pytanie zadaję ja – jeden z podatników gminy Kowala, który współfinansował budowę świetlicy – ale również to pytanie powinni zadać Wójtowi Bulskiemu liderzy Trzeciej Drogi na wiosnę przyszłego roku gdy będą rekomendować swojego kandydata na wójta w najbliższych wyborach samorządowych. No chyba, że kandydat Bulski znów wystartuje z PiSu.

Zaszufladkowano do kategorii Samorządność | Dodaj komentarz

Radosny Marsz Miliona w Warszawie. Ponury Spęd Tysięcy w Katowicach. W Warszawie o przyjaźni i o nadziei na normalną przyszłość. W Katowicach o wrogach i o Tusku. W Warszawie dla wszystkich. W Katowicach dla swoich. 15 października 2023 dokonamy wyboru jaką Polskę będziemy mieć: czy Polskę w milionach serc, czy Polskę w klapach marynarek tysięcy pisowskich dygnitarzy.



Marsz Miliona Serc – Warszawa
ul. Świętokrzyska , 1 października 2023 r. godz. 14.41

Marsz Miliona Serc – Warszawa
ul. Jana Pawła II, 1 października 2023 r. godz. 14.56
Zaszufladkowano do kategorii Samorządność | Dodaj komentarz

1989 – 2023. 4 Czerwca 2023 r. maszerowaliśmy w Warszawie manifestując gniew, wiarę i nadzieję na odrodzenie demokratycznego Państwa! W październiku CHODŹCIE Z NAMI po WOLNOŚĆ i DEMOKRACJĘ!

Powyższa grafika przedstawia skan kartki z dziennika autora tego Bloga z wpisem do zwykłego papierowego zeszytu (wtedy jeszcze blogów nie było) 2 dni po Wyborach z 4 czerwca 1989 r. (te plamy to pozostałości kleju, którym z drugiej strony przykleiłem w charakterze historycznego artefaktu ulotkę ówczesnego obozu władzy wprowadzającą wyborców w błąd co do sposobu głosownia). W tym czasie mieszkałem i pracowałem w Krakowie i aktywnie działałem po stronie ówczesnej opozycji. Zwróćcie uwagę, że w 1989 r. komuniści – kłamiąc w codziennych, upartyjnionych (jak dzisiaj) mediach – nie obrażali tak inteligencji czytelników/słuchaczy jak to robi dzisiaj TVPiS. Nie napisali w prasie, że „Zwiedzeni przez „Solidarność” wyborcy w nienawistnym marszu do urn obalili rząd”. Napisali „W świetle wyników wyborów staje problem odpowiedzialności za Państwo …”. Przecież na tle dzisiejszych inwektyw PiSowskiej machiny medialnej wobec demokratycznej opozycji to była prawdziwa poezja. I to napisał zdeklarowany antykomunista? Nie mogę uwierzyć, ale relatywizm moralny „Prawych i Sprawiedliwych” prowadzi do dziwnych wniosków !!!!!

4 czerwca 2023 r. w piękny słoneczny dzień do Warszawy przyjechały setki tysięcy ludzi aby – na wezwanie Donalda Tuska – zaprotestować „Przeciw drożyźnie, złodziejstwu i kłamstwu” rządzącej już ósmy rok anty-unijnej koalicji nacjonalistów, ksenofobów i mizoginów, określających siebie mianem Zjednoczonej Prawicy, choć wcale nie są ani zjednoczeni ani prawicowi (rozdmuchane i nieefektywne programy socjalne finansowane ze środków publicznych , nacjonalizacja gospodarki, wrogość wobec samorządów, ograniczanie roli jednostki na rzecz roli Państwa to metody, które są zaprzeczeniem programu każdej prawdziwej Prawicy).

Byłem wśród tych ludzi, tak jak byłem wśród strajkujących na AGH studentów w grudniu 1981 r. i wśród wyborców „Solidarności” dokładnie 34 lata temu 4 czerwca 1989 r.

W niedzielnych wiadomościach tzw. Telewizji Publicznej (w rzeczywistości jest to Telewizja partyjna – finansowana nielegalnie ze środków publicznych) to wielkie wydarzenie sprzed 34 lat zostało całkowicie pominięte; wydarzeniem dnia TVPiS okrzyknęła natomiast rocznicę „obalenia” Rządu premiera Jana Olszewskiego oraz rzekome sukcesy gospodarcze Rządu Mateusza Morawieckiego.

Absurd takiego właśnie przekazu polega na tym, że rząd Jana Olszewskiego nigdy by nie powstał, gdyby nie wielkie Wybory 4 czerwca 1989 r. wygrane przez obóz Demokratów i sukcesywne reformy, w toku których powstawały i upadały kolejne rządy; Rząd Jana Olszewskiego po prostu został odwołany przez większość sejmową w zgodzie z prawem, a o przyczynach tego odwołania można sobie poczytać w rozlicznych opracowaniach historycznych i publicystycznych (tylko proszę nie sięgajcie do filmu Jacka Kurskiego i Michała Balcerzaka pt. „Nocna zmiana”, bo jest to twór czysto propagandowy całkowicie pozbawiony obiektywizmu historycznego).

Również Rząd Mateusza Morawieckiego, współodpowiedzialnego za obecny rozkład Państwa, zostanie wkrótce „obalony”, ale stanie to się w wyniku wyborów, które wyłonią nową większość parlamentarną, a nie jakiegoś spisku bądź zamachu.

Istnieje też niestety możliwość wariantu odmiennego – tureckiego lub węgierskiego, czyli możliwość kontynuacji tzw. demokratury „Dobrej Zmiany”, a w konsekwencji: dalszego rozkładu Państwa, całkowitego uwłaszczenia spółek państwowych przez aparat rządzących partii, dalszej dewaluacji złotówki, dobicia niezależnych mediów i niezawisłych sądów oraz wykluczenia Polski ze Wspólnoty Europejskiej.

Taka możliwość jest realna, gdyż walczący o przetrwanie przy władzy obecni uzurpatorzy do wspólnego Państwa, przy znaczącym udziale Wspólnika z Pałacu Prezydenckiego, bez ogródek wprowadzają kolejne mechanizmy, które spowodują, że nadchodzące Wielkie Wybory 2023 nie będą równe i uczciwe.

Dlatego tak ważny był dzisiejszy Marsz, a jego olbrzymi sukces organizacyjny i frekwencyjny daje nadzieję na październikowe zwycięstwo i odzyskanie naszego wspólnego Państwa.

Zanim obejrzycie zdjęcia z Marszu chciałbym zaświadczyć jak to było z tą rzekomą nienawiścią i rzekomo masowym zwożeniem przez PO manifestantów (PiS lubi przypisywać innym własne cechy i metody). Owszem były partyjne autokary, nie twierdzę, że nie. Ale po pierwsze, co jest złego w tym, że członkowie Partii się organizują i korzystają z prawa do zgromadzeń (tylko PiSowi to wolno i Bąkiewiczowi, a innym nie?).

Po drugie – i to jest ważniejsze – większość ludzi przyszła tam spontanicznie, przez nikogo nie zaganiana. Przyszliśmy, bo chcieliśmy przyjść i wykrzyczeć swój gniew. Gniew, nie nienawiść. Nie przypisujcie nam swoich własnych uczuć. Popatrzcie na mowę ciała i posłuchajcie słów Prezesa. Tam tkwi prawdziwa nienawiść. I niestety zdolność do zarażania tą nienawiścią innych Polaków.

Na Marsz przyjechałem samochodem, ale zostawiłem go na Ursynowie i dalej pojechałem autobusem 739, a następnie metrem ze stacji Wilanowska do stacji Politechnika.

Metro stacja Politechnika

Tłum ludzi na stacji metra Politechnika, w pobliżu punktu startowego Marszu na Placu Na Rozdrożu. Zarówno w metrze jak i autobusie mnóstwo osób z flagami i czerwonymi serduszkami. Atmosfera życzliwości i wspólnoty.

Po dotarciu na Plac Na Rozdrożu utknąłem w tłumie manifestantów przed wielkim telebimem, na którym widoczni byli kolejni mówcy. Przemowy moderowali działacze Platformy Obywatelskiej Monika Wielichowska i Bartek Arłukowicz.

Na Placu Na Rozdrożu staliśmy około 1,5 godziny, pomimo, że Marsz ruszył mniej więcej w terminie, czyli „W samo południe”. Wynikało to z tego, że na trasie Marszu (od Placu Na Rozdrożu do Placu Zamkowego, gdzie stała główna estrada) do nieprzebranego nurtu ludzi włączali się manifestanci z bocznych uliczek. Ludzi było tak dużo, że przez ponad połowę Marszu trudno mi było założyć na plecy plecak.

Moderatorzy przemówień, Monika Wielichowska i Bartosz Arłukowicz, jechali odkrytym, czerwonym autokarem, na dachu którego kolejni mówcy (działacze KODu, studentka, pielęgniarka, emerytowany policjant, rolnik, działaczka stowarzyszenia „Wolnych Sądy” itd. …cały przekrój społeczeństwa) domagali się przywrócenia obywatelskich praw, wolności, prawdy, sprawiedliwości.

Przemawiali również politycy oraz działacze społeczni – m.in. Donald Tusk, Lech Wałęsa, Rafał Trzaskowski, Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń, Adam Bodnar …. Osobiście byłem pod ogromnym wrażeniem przemówień Tuska i Trzaskowskiego – to wytrawni mówcy, których zupełnie inaczej odbiera się na żywo.

Ale największe wrażenie zrobiła na mnie ta NIESAMOWITA ATMOSFERA ŻYCZLIWOŚCI. W metrze, autobusie nie było ani śladu agresji; w ogromnym ścisku ludzie się nie popychali, ustępowali sobie miejsca, pomagali nawzajem (w autobusie, którym nie jechałem chyba od kilkunastu lat, natychmiast znalazł się ktoś pomocny w zakupie biletu). Gdy robiłem zdjęcia, nikt nie protestował (na marginesie: zgodnie z art. 81 ust 2 pkt 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zezwolenia nie wymaga rozpowszechnienie wizerunku „osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza”).

W swoim przeszło 60-letnim życiu byłem na mnóstwie imprez masowych i zawsze zdarzały się jakieś incydenty (bójki, zaczepki, nadużywanie alkoholu; gdy byłem studentem w trakcie podobnych imprez na ulicach odbywały się regularne bijatyki). Na Marszu, w którym uczestniczyło co najmniej pół miliona ludzi, nie spotkałem się z jakimkolwiek aktem agresji, nie spotkałem ani jednego pijanego człowieka (słynne osiem gwiazdek na banerach, czy „Będziesz siedział” skandowane przed Pałacem Prezydenckim przez manifestantów ma się nijak wobec bicia kobiet teleskopową pałką przez funkcjonariusza PiSowskiej władzy w roku 2020).

Policja? Najwięcej policjantów widziałem wokół zgromadzenia religijnych fanatyków, gdzieś obok naszego Marszu, skupionego wokół drastycznych zdjęć rozczłonkowanych płodów. Przypuszczam, że więcej policjantów było w pobliżu osławionego domu na Żoliborzu, niż na naszym Marszu, co jest koronnym dowodem jak bardzo TVPiS kłamie nazywając nasz Marsz „marszem nienawiści”.

Wśród uczestników „marszu nienawiści” były też dzieci oraz sporo młodzieży, ale jakoś nie widziałem nigdzie polityków Konfederacji. A to ciekawe, bo to przecież Konfederacja najbardziej preferuje wolność jednostki; jeden z ich liderów, Grzegorz Braun, niedawno zademonstrował swoją wolność odbierając siłą mikrofon profesorowi, który prowadził wykład na temat niezależnych badań nad antysemityzmem, i zniszczył owemu profesorowi sprzęt nagłaśniający.

Poruszam fenomen Konfederacji, bo znam zbyt wielu młodych ludzi, którzy dali się uwieść tej skrajnej formacji i w świetle aktualnych sondaży stanowi ona jedyne koło ratunkowe, które mogłoby po wyborach uratować PiS przed zatonięciem.

Ale bądźmy dobrej myśli. Śnieżna kula ruszyła. 16 Czerwca – Plac Wolności w Poznaniu; 20 Czerwca – Rynek we Wrocławiu, potem Kłodzko, Jelenia Góra … może Trablice 🙂

CHODŹCIE Z NAMI! Po Wolność i Demokrację. A jeśli ktoś nie czuje bluesa, i wolność mu nie jest potrzebna, to z całą pewnością potrzebuje środków na opłacenie rachunków.

Wyobraź sobie więc człowieku skąd weźmiesz na swoje rachunki jeśli w październiku nic się nie zmieni!

A na koniec galeria zdjęć z Marszu – ku pokrzepieniu serc 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Samorządność | Dodaj komentarz

Mieszkańcu Gminy Kowala – zamiast dotacji na wymianę kotłów WDB przyśle Ci drona, a zamiast budowy kanalizacji zorganizuje kontrolę ścieków.

Powyższy screen z oficjalnej strony www.kowala.pl obrazuje kolejny „sukces” Wójta Dariusza Bulskiego, który „przejął” Kowalę po „Tadeuszu Wielkim” jako „Wójt dla ludzi”. „Mieszkańcu, od dziś dron może sprawdzić czym palisz w piecu”. „Wójcie dla ludzi” po co sprawdzać, przecież bez drona wiadomo! Znów wyrzuciłeś pieniądze w błoto!

„Wójt dla ludzi” kupił dla Gminy drona. I będzie sprawdzał czym ludzie palą w piecach.

Najpierw Wójt Osiński i Wicewójt Bulski wydali około 30 000 zł na opracowanie wniosku o udzielenie dotacji na wymianę kotłów węglowych, który nie przeszedł nawet etapu formalnego. Później ogłosili, że nic się nie stało, bo przecież „dokumentacja projektowa jest kompletna /…/ i będzie mogła być wykorzystana do złożenia kolejnego wniosku„, a następnie … wniosku nie złożyli.

I wreszcie …. Wójt Bulski kupił drona!

Mieszkańcy Gminy zamiast wsparcia finansowego na wymianę kotłów będą więc mieli KONTROLE.

Pytanie, po co? Przecież bez kontroli wiadomo, że w gminie Kowala każdy pali czym chce, a ścieki wylewa gdzie popadnie. I wiadomo, że to powszechne bezprawie spotyka się z totalną obojętnością władz Gminy, które kupiły sobie teraz drona, żeby udawać, że coś w ogóle robią w zakresie ochrony powietrza, wód i gleb.

Wracam do pisania. Już wkrótce kontynuacja cyklu O tym jak „Tadeusz Wielki” drogi gminne budował i o sensacyjnej wymowie dokumentów archiwalnych.

Zaszufladkowano do kategorii Samorządność | 4 komentarze

O tym jak „Tadeusz Wielki” drogi gminne budował – Część II: RADA GMINY JEDNOGŁOŚNIE ODDALA SKARGĘ MIESZKAŃCÓW PARZNIC NA WÓJTA

Drogę nr 350636W Parznice-Kowalówka, będącą przedmiotem skargi mieszkańców Parznic, Gmina wybudowała na zajeżdżonym śladzie, czyli w dużej mierze nie na swoich gruntach. W „tamtych czasach” tak się drogi budowało, a obecny Wójt i Rada Gminy uważają to za oczywiste. A czy Gmina uzyskała pozwolenie na budowę tej drogi? Z przebiegu dwóch wrześniowych sesji Rady Gminy Kowala z roku ubiegłego – na których radni jednogłośnie uznali, że mieszkańcy Parznic wymyślili sobie problem – wynika, że nie. Budowa tej drogi była całkowicie nielegalna z dwóch powodów: 1. Gmina nie dysponowała działkami pod drogą na cele budowlane. 2. Gmina (prawdopodobnie) nie uzyskała pozwolenia na budowę drogi (a jeżeli uzyskała, to decyzja Wójta była obarczona wadą prawną, gdyż nie można było zezwolić na budowę jeśli inwestor nie dysponował nieruchomościami na cele budowlane.

W części I artykułu O tym jak „Tadeusz Wielki” drogi gminne budował czytelnicy mogli się m.in. dowiedzieć, że w kwietniu 2019 r. kilkoro właścicieli działek, na których Gmina nielegalnie wybudowała drogę nr 350636W wystąpiło do Wójta Bulskiego z żądaniem uregulowania stanu prawnego tej drogi i że Wójt zwodził wnioskodawców kolejnymi pismami – deklarując, że najpierw to zrobi w roku 2020, a później, że tego nie zrobi bo brakuje mu środków. Piszący te słowa zdemaskował Wójta wskazując, że środki były, gdyż wykonanie budżetu Gminy za rok 2020 zostało zrealizowane nadwyżką budżetową w kwocie 712 788,74 zł.

Część I artykułu kończy się komentarzem do wystąpienia Przewodniczącej Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Barbary Kołodziejczyk, która bez zbadania sprawy, bez przedstawienia jakichkolwiek dokumentów lub niezależnej opinii prawnej, opierając się tylko i wyłącznie na informacjach strony skarżonej – uznała skargę mieszkańców za bezzasadną.

To było na sesji Rady Gminy w dniu 08.09.2020 r. a na kolejnej sesji w dniu 28.09.2020 r. w punkcie obrad nr 9 Rada Gminy podejmuje uchwałę w sprawie rozpatrzenia skargi na opieszałość Wójta w sprawie regulacji ww. drogi. Przewodniczący Rady nawet nie przeczytał treści uchwały ani jej uzasadnienia (radni zapewne dostali wcześniej jej projekt). Posłuchajmy co mówi Wójt Bulski:

W swym wystąpieniu Wójt mówi, że asfalt „oczywiście nie jest wylany typowo pod kątem szerokości działki, są przesunięcia prawda na własności, tak że jest to problem do uregulowania

Wójt przyznaje, że „oczywiście” droga została wybudowana nieprawidłowo i że stanowi to problem do uregulowania. Czyli przyznaje, że mieszkańcy mają rację zarzucając mu opieszałość i niewłaściwe zarządzanie drogami.

Dalsze wywody Wójta, że panuje epidemia, że jest wiele takich problemów i że regulujemy te drogi – są po prostu żenujące. Mogę wskazać całkiem bliski gminie Kowala przykład, gdy właśnie w czasie epidemii inna gmina skutecznie zasiedziała działkę pod drogą (cała procedura trwała mniej niż rok i to w czasie epidemii).

Kończąc swoje konfabulacje o epidemii i o przesunięciach prawda na własności Włodarz Kowali oddaje głos swojej Przewodniczącej Komisji Skarg, która lubi powtarzać „tak jak pan Wójt powiedział”.

Przewodnicząca Komisji Skarg Barbara Kołodziejczyk mówi, że „Komisja pozyskała niektóre dokumenty, aby stwierdzić zasadność skargi„, ale nie wskazuje jakie to dokumenty! Dziwne jest milczenie radnych, którzy nie zapytali: o jakie dokumenty chodzi? Dlaczego nikt nie zapytał radnej, czy widziała pozwolenie na budowę drogi i czy widziała akty przekazania działek pod budowę drogi.

Przewodnicząca te kluczowe kwestie całkowicie pomija; powtarza natomiast, że „na posiedzeniu obecny był kierownik Referatu, oraz później pan Wójt” i że „Kierownik wyjaśnił /…/ tak jak wspomniał tutaj Pan Wójt„. W dalszej części wystąpienia Przewodnicząca powtarza tezy o tym, że mieszkańcy nie sprzeciwiali się aby droga była budowana na zajeżdżonym śladzie, nie popierając tego żadnymi dowodami. Tutaj również dziwne jest milczenie radnych, którzy nie zapytali: „Jak to nie sprzeciwiali się? A czy przedmiotowa skarga nie świadczy o sprzeciwie?”

W tym momencie mała dygresja: czy czytelnicy wyobrażają sobie sytuację, że inwestor buduje jakiś obiekt na cudzej działce bez uzyskania tytułu prawnego do tej działki, ot tak „na gębę”. Przecież częste są przypadki, że ktoś coś obieca, a potem się wycofuje (vide: pismo Wójta Bulskiego do mieszkańców Parznic z dnia 17.02.2020 r znak BI.6810.2.27,2019.EJ). A właśnie tak zrobiły władze Gminy budując drogę w Parznicach. Przecież to jest rażąca niegospodarność, którą powinien się zająć prokurator, ale nie taki jak Barbara Kołodziejczyk.

W dalszej części wypowiedzi Przewodnicząca bezrefleksyjnie powiela nieudolną argumentację Wójta i jego podwładnego, że wniosek o zasiedzenie miał być złożony w roku 2020, ale epidemia … rzekomo nie działające sądy … trudności z odnalezieniem dokumentów itp.

Na końcu finał. Radni nie zadając żadnych pytań jednogłośnie głosują za oddaleniem skargi.

Szkoda, że przed głosowaniem uchwały nr XXIV.177.2020 z dnia 28.09.2020 r. Przewodniczący nie odczytał jej uzasadnienia, bo są tam prawnicze „perełki”:

Wójt Gminy wskazał, że część skarżących w dniu 9 kwietnia 2019 roku wystąpiła z pismem o regulację stanu prawnego drogi położonej w miejscowości P. stanowiącej działkę o nr ewidencyjnym 171, jednakże otrzymali odpowiedź, że wniosek o regulację drogi zostanie wprowadzony do budżetu gminy na 2020 rok. Z powyższego wynika, że Wójt Gminy Kowala zamierzał przeprowadzić regulację stanu prawnego tejże nieruchomości.
Komentarz: Argument, że Wójt nie dopuścił się opieszałości w doprowadzeniu do stanu zgodności z prawem przebiegu drogi gminnej gdyż zamierzał to zrobić (ale nie zrobił) wart jest chyba tej prawniczki, która to wymyśliła i tych radnych, którzy wzięli to za dobrą monetę.

Należy również podkreślić, iż Wójt Gminy regularnie składa wnioski o wydanie decyzji stwierdzającej nabycie z mocy prawa przez Gminę Kowala własności gruntów zajętych pod drogi publiczne na podstawie art. 73 ust. 1 i 3 ustawy z dnia 13.10.1998 roku – Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną. Od 2014 roku, a więc jeszcze za poprzedniego Wójta Gminy trwa proces regulacji stanów prawnych dróg położonych na terenie Gminy Kowala w Sądzie Rejonowym w Radomiu; są to m. in. sprawy  …
Komentarz: Co to za pociecha dla skarżących się Parzniczan, że Wójt zajmuje się innymi drogami, ta część uzasadnienia jest po prostu nie na temat. Poza tym ww. ustawa dotyczy tylko tych nieruchomości, które nie były własnością Gminy i były zajęte pod drogi publiczne w dniu 31 grudnia 1998 r. Nie wiadomo dokładnie kiedy działki prywatne pod przedmiotową drogą zostały zajęte przez Gminę , ale jeżeli był to rok 1999 lub później, to ta ustawa nie znajduje po prostu zastosowania. Tak czy inaczej działkę nr 171 już dawno Gmina mogła zasiedzieć, więc skarga Parzniczan jest ewidentnie zasadna.

Wskazane przez Wójta Gminy informacje pozwalają na uznanie bezzasadności skargi, zwłaszcza że z podjętymi działaniami Wójta wiąże się wydatkowanie sporych środków pieniężnych z budżetu gminy (kwota 2000 złotych od każdego złożonego wniosku o stwierdzenie nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie i koszt założenia lub zmiany księgi wieczystej lub inne wydatki).
Komentarz: Uzasadnienie uchwały aż razi biernością Komisji Skarg. Z tekstu uzasadnienia nie wynika, żeby Komisja Skarg cokolwiek ustaliła, cokolwiek zbadała. Wszystko opiera się na informacjach od Wójta lub jego podwładnego. A przecież to Komisja miała zbadać i ustosunkować się do skargi na Wójta, a nie on sam.

W części III artykułu: o tym co robi ze skargą na samowolę budowlaną Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego

Zaszufladkowano do kategorii Samorządność | Dodaj komentarz