1989 – 2023. 4 Czerwca 2023 r. maszerowaliśmy w Warszawie manifestując gniew, wiarę i nadzieję na odrodzenie demokratycznego Państwa! W październiku CHODŹCIE Z NAMI po WOLNOŚĆ i DEMOKRACJĘ!

Powyższa grafika przedstawia skan kartki z dziennika autora tego Bloga z wpisem do zwykłego papierowego zeszytu (wtedy jeszcze blogów nie było) 2 dni po Wyborach z 4 czerwca 1989 r. (te plamy to pozostałości kleju, którym z drugiej strony przykleiłem w charakterze historycznego artefaktu ulotkę ówczesnego obozu władzy wprowadzającą wyborców w błąd co do sposobu głosownia). W tym czasie mieszkałem i pracowałem w Krakowie i aktywnie działałem po stronie ówczesnej opozycji. Zwróćcie uwagę, że w 1989 r. komuniści – kłamiąc w codziennych, upartyjnionych (jak dzisiaj) mediach – nie obrażali tak inteligencji czytelników/słuchaczy jak to robi dzisiaj TVPiS. Nie napisali w prasie, że „Zwiedzeni przez „Solidarność” wyborcy w nienawistnym marszu do urn obalili rząd”. Napisali „W świetle wyników wyborów staje problem odpowiedzialności za Państwo …”. Przecież na tle dzisiejszych inwektyw PiSowskiej machiny medialnej wobec demokratycznej opozycji to była prawdziwa poezja. I to napisał zdeklarowany antykomunista? Nie mogę uwierzyć, ale relatywizm moralny „Prawych i Sprawiedliwych” prowadzi do dziwnych wniosków !!!!!

4 czerwca 2023 r. w piękny słoneczny dzień do Warszawy przyjechały setki tysięcy ludzi aby – na wezwanie Donalda Tuska – zaprotestować „Przeciw drożyźnie, złodziejstwu i kłamstwu” rządzącej już ósmy rok anty-unijnej koalicji nacjonalistów, ksenofobów i mizoginów, określających siebie mianem Zjednoczonej Prawicy, choć wcale nie są ani zjednoczeni ani prawicowi (rozdmuchane i nieefektywne programy socjalne finansowane ze środków publicznych , nacjonalizacja gospodarki, wrogość wobec samorządów, ograniczanie roli jednostki na rzecz roli Państwa to metody, które są zaprzeczeniem programu każdej prawdziwej Prawicy).

Byłem wśród tych ludzi, tak jak byłem wśród strajkujących na AGH studentów w grudniu 1981 r. i wśród wyborców „Solidarności” dokładnie 34 lata temu 4 czerwca 1989 r.

W niedzielnych wiadomościach tzw. Telewizji Publicznej (w rzeczywistości jest to Telewizja partyjna – finansowana nielegalnie ze środków publicznych) to wielkie wydarzenie sprzed 34 lat zostało całkowicie pominięte; wydarzeniem dnia TVPiS okrzyknęła natomiast rocznicę „obalenia” Rządu premiera Jana Olszewskiego oraz rzekome sukcesy gospodarcze Rządu Mateusza Morawieckiego.

Absurd takiego właśnie przekazu polega na tym, że rząd Jana Olszewskiego nigdy by nie powstał, gdyby nie wielkie Wybory 4 czerwca 1989 r. wygrane przez obóz Demokratów i sukcesywne reformy, w toku których powstawały i upadały kolejne rządy; Rząd Jana Olszewskiego po prostu został odwołany przez większość sejmową w zgodzie z prawem, a o przyczynach tego odwołania można sobie poczytać w rozlicznych opracowaniach historycznych i publicystycznych (tylko proszę nie sięgajcie do filmu Jacka Kurskiego i Michała Balcerzaka pt. „Nocna zmiana”, bo jest to twór czysto propagandowy całkowicie pozbawiony obiektywizmu historycznego).

Również Rząd Mateusza Morawieckiego, współodpowiedzialnego za obecny rozkład Państwa, zostanie wkrótce „obalony”, ale stanie to się w wyniku wyborów, które wyłonią nową większość parlamentarną, a nie jakiegoś spisku bądź zamachu.

Istnieje też niestety możliwość wariantu odmiennego – tureckiego lub węgierskiego, czyli możliwość kontynuacji tzw. demokratury „Dobrej Zmiany”, a w konsekwencji: dalszego rozkładu Państwa, całkowitego uwłaszczenia spółek państwowych przez aparat rządzących partii, dalszej dewaluacji złotówki, dobicia niezależnych mediów i niezawisłych sądów oraz wykluczenia Polski ze Wspólnoty Europejskiej.

Taka możliwość jest realna, gdyż walczący o przetrwanie przy władzy obecni uzurpatorzy do wspólnego Państwa, przy znaczącym udziale Wspólnika z Pałacu Prezydenckiego, bez ogródek wprowadzają kolejne mechanizmy, które spowodują, że nadchodzące Wielkie Wybory 2023 nie będą równe i uczciwe.

Dlatego tak ważny był dzisiejszy Marsz, a jego olbrzymi sukces organizacyjny i frekwencyjny daje nadzieję na październikowe zwycięstwo i odzyskanie naszego wspólnego Państwa.

Zanim obejrzycie zdjęcia z Marszu chciałbym zaświadczyć jak to było z tą rzekomą nienawiścią i rzekomo masowym zwożeniem przez PO manifestantów (PiS lubi przypisywać innym własne cechy i metody). Owszem były partyjne autokary, nie twierdzę, że nie. Ale po pierwsze, co jest złego w tym, że członkowie Partii się organizują i korzystają z prawa do zgromadzeń (tylko PiSowi to wolno i Bąkiewiczowi, a innym nie?).

Po drugie – i to jest ważniejsze – większość ludzi przyszła tam spontanicznie, przez nikogo nie zaganiana. Przyszliśmy, bo chcieliśmy przyjść i wykrzyczeć swój gniew. Gniew, nie nienawiść. Nie przypisujcie nam swoich własnych uczuć. Popatrzcie na mowę ciała i posłuchajcie słów Prezesa. Tam tkwi prawdziwa nienawiść. I niestety zdolność do zarażania tą nienawiścią innych Polaków.

Na Marsz przyjechałem samochodem, ale zostawiłem go na Ursynowie i dalej pojechałem autobusem 739, a następnie metrem ze stacji Wilanowska do stacji Politechnika.

Metro stacja Politechnika

Tłum ludzi na stacji metra Politechnika, w pobliżu punktu startowego Marszu na Placu Na Rozdrożu. Zarówno w metrze jak i autobusie mnóstwo osób z flagami i czerwonymi serduszkami. Atmosfera życzliwości i wspólnoty.

Po dotarciu na Plac Na Rozdrożu utknąłem w tłumie manifestantów przed wielkim telebimem, na którym widoczni byli kolejni mówcy. Przemowy moderowali działacze Platformy Obywatelskiej Monika Wielichowska i Bartek Arłukowicz.

Na Placu Na Rozdrożu staliśmy około 1,5 godziny, pomimo, że Marsz ruszył mniej więcej w terminie, czyli „W samo południe”. Wynikało to z tego, że na trasie Marszu (od Placu Na Rozdrożu do Placu Zamkowego, gdzie stała główna estrada) do nieprzebranego nurtu ludzi włączali się manifestanci z bocznych uliczek. Ludzi było tak dużo, że przez ponad połowę Marszu trudno mi było założyć na plecy plecak.

Moderatorzy przemówień, Monika Wielichowska i Bartosz Arłukowicz, jechali odkrytym, czerwonym autokarem, na dachu którego kolejni mówcy (działacze KODu, studentka, pielęgniarka, emerytowany policjant, rolnik, działaczka stowarzyszenia „Wolnych Sądy” itd. …cały przekrój społeczeństwa) domagali się przywrócenia obywatelskich praw, wolności, prawdy, sprawiedliwości.

Przemawiali również politycy oraz działacze społeczni – m.in. Donald Tusk, Lech Wałęsa, Rafał Trzaskowski, Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń, Adam Bodnar …. Osobiście byłem pod ogromnym wrażeniem przemówień Tuska i Trzaskowskiego – to wytrawni mówcy, których zupełnie inaczej odbiera się na żywo.

Ale największe wrażenie zrobiła na mnie ta NIESAMOWITA ATMOSFERA ŻYCZLIWOŚCI. W metrze, autobusie nie było ani śladu agresji; w ogromnym ścisku ludzie się nie popychali, ustępowali sobie miejsca, pomagali nawzajem (w autobusie, którym nie jechałem chyba od kilkunastu lat, natychmiast znalazł się ktoś pomocny w zakupie biletu). Gdy robiłem zdjęcia, nikt nie protestował (na marginesie: zgodnie z art. 81 ust 2 pkt 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zezwolenia nie wymaga rozpowszechnienie wizerunku „osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza”).

W swoim przeszło 60-letnim życiu byłem na mnóstwie imprez masowych i zawsze zdarzały się jakieś incydenty (bójki, zaczepki, nadużywanie alkoholu; gdy byłem studentem w trakcie podobnych imprez na ulicach odbywały się regularne bijatyki). Na Marszu, w którym uczestniczyło co najmniej pół miliona ludzi, nie spotkałem się z jakimkolwiek aktem agresji, nie spotkałem ani jednego pijanego człowieka (słynne osiem gwiazdek na banerach, czy „Będziesz siedział” skandowane przed Pałacem Prezydenckim przez manifestantów ma się nijak wobec bicia kobiet teleskopową pałką przez funkcjonariusza PiSowskiej władzy w roku 2020).

Policja? Najwięcej policjantów widziałem wokół zgromadzenia religijnych fanatyków, gdzieś obok naszego Marszu, skupionego wokół drastycznych zdjęć rozczłonkowanych płodów. Przypuszczam, że więcej policjantów było w pobliżu osławionego domu na Żoliborzu, niż na naszym Marszu, co jest koronnym dowodem jak bardzo TVPiS kłamie nazywając nasz Marsz „marszem nienawiści”.

Wśród uczestników „marszu nienawiści” były też dzieci oraz sporo młodzieży, ale jakoś nie widziałem nigdzie polityków Konfederacji. A to ciekawe, bo to przecież Konfederacja najbardziej preferuje wolność jednostki; jeden z ich liderów, Grzegorz Braun, niedawno zademonstrował swoją wolność odbierając siłą mikrofon profesorowi, który prowadził wykład na temat niezależnych badań nad antysemityzmem, i zniszczył owemu profesorowi sprzęt nagłaśniający.

Poruszam fenomen Konfederacji, bo znam zbyt wielu młodych ludzi, którzy dali się uwieść tej skrajnej formacji i w świetle aktualnych sondaży stanowi ona jedyne koło ratunkowe, które mogłoby po wyborach uratować PiS przed zatonięciem.

Ale bądźmy dobrej myśli. Śnieżna kula ruszyła. 16 Czerwca – Plac Wolności w Poznaniu; 20 Czerwca – Rynek we Wrocławiu, potem Kłodzko, Jelenia Góra … może Trablice 🙂

CHODŹCIE Z NAMI! Po Wolność i Demokrację. A jeśli ktoś nie czuje bluesa, i wolność mu nie jest potrzebna, to z całą pewnością potrzebuje środków na opłacenie rachunków.

Wyobraź sobie więc człowieku skąd weźmiesz na swoje rachunki jeśli w październiku nic się nie zmieni!

A na koniec galeria zdjęć z Marszu – ku pokrzepieniu serc 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Samorządność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *