Asy czy blotki – czyli o determinizmie historycznym – 28-08-2015

Akwedukt

Wójt Osiński nieustannie się chełpi swoją flagową inwestycją – „cudem techniki”, czyli około 120 km gminnego wodociągu, który zaspokaja absolutnie podstawowe potrzeby Gminy.
Tymczasem już w starożytności wodociągi w dużych metropoliach ówczesnego cywilizowanego świata były czymś równie podstawowym i oczywistym.
Około 2000 lat temu długość wodociągów w starożytnym Rzymie wynosiła prawie 600 km, a jednak heroldowie Cezara nie robili z tego powodu tyle szumu.
Powyższa grafika przedstawia fragment rzymskich akweduktów, które na niektórych odcinkach działają do dzisiaj
Warto zauważyć, że Rzymianie – budując arkady i układając kamionkowe rury – intensywnie korzystali ze środków zewnętrznych zarówno finansowych jak i rzeczowych.
Naturalnie w dzisiejszych czasach nikt normalny nie rekomendowałby Tadeuszowi Osińskiemu rzymskich metod finansowania inwestycji.

Zarówno przed – jak i po wyborach samorządowych 2014 – obecny Wójt Kowali Tadeusz Osiński wielokrotnie przekonywał opinię publiczną, że jego wcześniejsza „służba” dla Gminy była nad wyraz trudna, a powody tych trudności – w szczególności dotyczące inwestycji – tkwiły w braku możliwości pozyskiwania środków zewnętrznych.

W  wywiadzie z dnia 6.10.2014 opublikowanym przez banialukę Tadeusz Osiński tak tłumaczy mizerię inwestycyjną (określenie autora) lat 1990÷2006:”

W okresie 1990-2006 wybudowaliśmy ponad 40 km dróg gminnych. Wszystkie inwestycje były realizowane z własnych środków, o dotacjach i środkach unijnych wtedy nikt nie słyszał, bo takich po prostu nie było„.

Z kolei na tym samym portalu Honorowy Wójt Gminy Kowala w dniu 28.11.2014, wchodząc w rolę Mesjasza,  wyciska łzy niezorientowanym wyborcom takim oto tekstem:

Dorastałem z Wami na tej Ziemi, tu spędziłem moje dzieciństwo i całe dorosłe życie. Po studiach, po kilku latach, porzuciłem zawód nauczyciela, by Wam służyć. Czyniłem to w trudnych czasach początku transformacji ustrojowej, bez możliwości korzystania ze źródeł zewnętrznych. … Potem służyłem powiatowi radomskiemu, więc pośrednio także naszej Gminie. To Wasi sąsiedzi prosili mnie, bym wrócił do pracy tu, w Waszej i mojej Ojczyźnie. Jestem !!! – chcę zbudować tu zgodę, wzajemny szacunek …

„O efektach „służby” powiatowi już pisaliśmy: 349-te  miejsce w rankingu nowoczesnych powiatów (na 380 możliwych)  – a o zgodzie i wzajemnym szacunku będziemy jeszcze pisać w kontekście sposobu potraktowania pracowników Urzędu zatrudnionych przez Poprzednika, przyzwolenia dla mowy nienawiści na banialuce   oraz ekscesów jednego z przybocznych Wójta – radnego Stanisława Kolanowskiego, który – sam nie mając nic mądrego do powiedzenia – próbuje kwestionować oczywiste fakty przedstawione na blogu – za pomocą donosów do organów ścigania oraz nachalnych telefonów do blogera.

Panie radny, jeżeli ma Pan coś do powiedzenia – proszę o komentarz – na pewno zostanie opublikowany; podobnie jak (już wkrótce) Pana nienawistne wypowiedzi na sesjach Rady Gminy.  Żyjemy w czasach wolności słowa, a zwolennicy prawa, sprawiedliwości i jawności życia publicznego nie powinni się bać mówić i pisać – jeśli mowy nienawiści nie stosują.

Jeden wpis to jednak jeden temat przewodni, a dzisiejszym tematem przewodnim nie jest radny Kolanowski, ani jego zaburzenia emocjonalne, ale rozpowszechniany przez Tadeusza Osińskiego mit o rzekomym braku środków zewnętrznych w czasach przed-Stanikowych.

Ewidentne sukcesy w rozwoju Gminy za czasów Sławomira Stanika zmusiły kandydata na wójta Tadeusza Osińskiego, w toku walki wyborczej 2014, do głoszenia „teorii o asach i blotkach”.

Wójtowi Tadeuszowi Osińskiemu, prywatnie zapalonemu brydżyście, przez 18 lat zarządzania gminą – nie szła karta i musiał grać blotkami – czyli środkami własnymi, pobieranymi od zubożałego i biernego społeczeństwa. Dopiero w roku 2006 z unijnej talii kart – zgodnie z teorią Honorowego Wójta – zaczęły sypać się asy – czyli pieniądze unijne –  a szlemy i szlemiki … zabrały Staniki 🙂 (kiedyś dziennikarz „Słowa Ludu” pisał o „ludziach Stanikowych” – co uważałem za niechlujstwo językowe – a teraz sam piszę niechlujnie. Cóż, to jest blog, a nie literatura z wysokiej półki, a odrobina luzu i autoironii – jak to mówi aktor Andrzej Grabowski – „jak wiadomo, jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła”; nieważne, że Grabowskiemu chodziło nie o luz, ale o „wódeczkę” – choć dla uczestników zakładowych wycieczek integracyjnych to zapewne to samo).

Każda teoria – czy to „teoria względności” Einsteina, czy też „teoria asów i blotek” Osińskiego – albo się ostaje i służy potomnym, albo zostaje obalona i nie służy nikomu.

Zanim obalimy „teorię asów i blotek” Tadeusza Osińskiego, warto jednak uświadomić nie znającym brydża, że sztuka zbierania lew, szlemów i szlemików, sztuka wygrywania w brydża, polega na tym, że się wygrywa nie tylko asami, ale i blotkami. Brydż to nie loteria, ale połączenie analityki, psychologii i samokontroli.

Jeżeli zatem brydżysta ogłasza, że przyczyną braku wyników jest karciany niefart, to niech może zacznie grać w szachy, bo tam na rachunek prawdopodobieństwa nie ma już w ogóle miejsca, a los króla zależy już tylko i wyłącznie od  umiejętności przewidywania tego, kto nad królem siedzi (to przytyk do wyborców).

A teraz do rzeczy, czyli dlaczego „teoria asów i blotek” jest fałszywa.

Do roku 2004 polskie gminy nie miały dostępu do środków strukturalnych (to te,  z których tak skutecznie korzystał Wójt Stanik), ale miały dostęp do tzw. funduszy przedakcesyjnych – PHARE, SAPARD, ISPA.

Polska należała do grona 10-ciu (później 11-tu) państw objętych pomocą przedakcesyjną, której zadaniem było przygotowanie kandydatów do członkostwa w UE oraz pomoc w wyrównaniu różnic gospodarczych.

Program PHARE  – utworzono go już w roku 1989 (mniej więcej wtedy gdy władzę w Kowali przejął naczelnik T. Osiński) – początkowo aby pomóc Polsce i Węgrom w restrukturyzacji gospodarek (stad nazwa – akronim z j. ang.).

Program SAPARD – Specjalny Program Akcesyjny dla Rozwoju Rolnictwa i Obszarów Wiejskich – obejmujący okres lat 2000÷2006 (a więc 6 ostatnich lat rządów Wójta T. Osińskiego). Bierność grupy trzymającej w Kowali władzę w tym okresie i jej niechęć do zabiegania o środki SAPARD-owskie była wręcz zdumiewająca, bo to przecież ludowcy, a SAPARD oferował spore pieniądze m.in. na wodociągi, kanalizację, oczyszczalnie ścieków oraz drogi lokalne na obszarach wiejskich. Jeżeli więc T. Osiński rozgłasza, że  w tym okresie musiał grać blotkami, gdy asy leżały w zasięgu ręki, to dlaczego lokalne media nigdy nic o tym nie napisały, dlaczego Rada co roku udzielała mu absolutorium (przy głosie przeciwnym radnego Jacka Trelki) i wreszcie – dlaczego niektórzy wyborcy uwierzyli, że Gminie i Powiatowi służyć będzie As, a nie blotka.

Program ISPA – również obejmujący okres lat 2000÷2006 (a więc 6 ostatnich lat rządów Wójta T. Osińskiego), ukierunkowany na pomoc krajom kandydującym do UE w zakresie infrastruktury transportowej i ochrony środowiska; fundusze z ISPA mogły pokryć aż 75% kosztów całej inwestycji. W internecie można znaleźć mnóstwo przykładów gmin, które wybudowały lub zmodernizowały oczyszczalnie ścieków z funduszy ISPA  (przy niewielkim wkładzie własnym) – w czasach, gdy – jak twierdzi autor „teorii asów i blotek” – środków zewnętrznych „po prostu nie było”.

Na koniec warto jeszcze raz powrócić do – cytowanego wyżej – wyborczego apelu Tadeusza Osińskiego, który niezbyt fortunnie ogłasza wyborcom, że to ich sąsiedzi prosili, by powrócił do Kowali.

Trzymajmy się ściśle semantyki – jeżeli to nie my wyborcy, ale jacyś nasi sąsiedzi prosili o interwencję w Gminie i powrót na Urząd (świadomie używam aluzji do roku 1968), to kim są ci sąsiedzi?

Z przebiegu sesji inauguracyjnej, na której centralna rola przypadła wystąpieniu przedstawicielom Komitetu Wyborczego PSL i ich zwycięskiemu kandydatowi (to dopiero pytanie, dlaczego Przewodniczący obrad do tego dopuścił), wynika, że to właśnie ta chorągiewkowata partia prosiła swojego charyzmatycznego barona o powrót do naszej nieszczęsnej Gminy celem ratowania własnej skóry (w najbliższych wyborach PSL może znaleźć się poza Parlamentem).

A jeżeli to nie my wyborcy prosiliśmy Mesjasza o powrót i jeżeli frekwencja w II-giej turze wynosiła tylko 54 %,  to oznacza, że mandat wyborczy Tadeusza Osińskiego, który przegrał w I-szej turze, w gruncie rzeczy jest bardzo słaby, a jednogłośność w Radzie Gminy posypie się – gdy tylko na horyzoncie pojawi się ktoś równie charyzmatyczny (niestety rację ma Kukiz, że wyborców nie obchodzą programy ani kompetencje kandydatów). I gdybyśmy potrafili się zorganizować, to moglibyśmy dla dobra Gminy, jeszcze przed rokiem 2018, zwolnić obecnego Wójta z nad wyraz trudnej „służby” dla Kowali.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *