Po 3-ech dekadach powstania Samorządu Terytorialnego – Na 3 tygodnie przed Wyborami Prezydenckimi 2020

Skany początków pierwszych stron oficjalnych sprawozdań z wykonania budżetu gminy Kowala za rok 1995 i za rok 2019. Uwzględniając inflację, realne dochody Gminy Kowala w okresie ostatnich 30-stu lat wzrosły kilkanaście razy. Wystarczyło zdecentralizować Państwo i przekazać część jego zadań samorządom.

Dziesięć dni temu minęło 30 lat od wprowadzenia w życie przez Rząd Tadeusza Mazowieckiego reformy samorządowej, dzięki której mieszkańcy polskich gmin przejęli sprawy w swoje ręce, a partyjnych sekretarzy zastąpili lokalni liderzy, wybierani w powszechnych wyborach – wójtowie, burmistrzowie i prezydenci.

To był krok milowy w odtwarzaniu, po rządach komunistów, nowoczesnego Państwa, opartego na zasadzie trójpodziału władzy, przejrzystości jej działań i przekazaniu części tej władzy samorządom.

Dzięki reformie nie trzeba już się było pytać i prosić o zgodę i środki finansowe partyjnych kacyków, żeby w gminie wybudować drogę lub boisko sportowe. Z upływem lat partyjne kacyki traciły na znaczeniu, a gminom przybywało dochodów i uprawnień.

Dzisiaj, po 3-ech dekadach powstania Samorządu Terytorialnego i na 3 tygodnie przed Wyborami Prezydenckimi 2020, znów wszystko zależy od partyjnych sekretarzy (dwóch z nich postanowiło niedawno, bez żadnego trybu, o Niewyborach 10 maja) trójpodziału władzy już prawie nie ma, a władza jest coraz częściej tak przejrzysta jak jawne są dochody żon Premiera Morawieckiego i Ministra Szumowskiego.

Ewolucja powojennej postkomunistycznej samorządności nie była oczywiście pozbawiona patologii. Korupcja, nepotyzm, kumoterstwo, niegospodarność i prywata zdarzały się i zdarzają w polskich samorządach. Ale im bardziej scentralizowana władza, im mniej samorządności – tym więcej korupcji, nepotyzmu, kumoterstwa, niegospodarności i prywaty.

Najbliższe Wybory Prezydenckie przesądzą o tym, czy znów, żeby wybudować w gminie drogę lub boisko sportowe, wójt, a może naczelnik, będzie musiał się prosić jakiegoś biernego, miernego, ale wiernego partyjnego ważniaka o łaskawą zgodę i o jałmużnę, określaną mianem rządowej dotacji, na realizację inwestycji.

Sekretarz Generalny nakaże, zdominowany przez bolszewików Sejm wykona, Duda podpisze. Klamka zapadnie.
A gdyby jakiś Igor Tuleya podważył klamkę, to Premier nie wydrukuje, a Usłużny Sędzia na polecenia Sekretarza Generalnego oskarży Tuleyę. ORWELL 2020.

Krętacze z partii o przewrotnej nazwie „Prawo i Sprawiedliwość”, po nielegalnym wydrukowaniu kart wyborczych za 68 milionów i przeprowadzeniu Niewyborów w dniu 10 maja 2020 dali, w swej łaskawości, nowym kandydatom na Prezydenta w (jak się wydaje) Wyborach czerwcowych całe pięć dni na zbieranie podpisów poparcia. Szacun, mogli przecież dać 2 dni albo 2 godziny, a dali aż 5 dni. „Policmajster człek ludzki” – to z Adama Mickiewicza)

Trzaskowski zbierze te 100 000 podpisów z zapasem bez problemu – dzięki mobilizacji ludzi, który mówią „mamy dość”.

Ale ja, który też „Mam dość”, przecież nie będę biernie czekał na łaskę partyjnych kacyków, którzy dali „Nowym” kandydatom tylko 5 dni. „Nowi” i „Starzy” to nowa jakość „Prawych i Sprawiedliwych”: „Nowi i Starzy kandydaci”, „Nowi i Starzy sędziowie”, „Nowy i Stary sort (czytaj: lepszy i gorszy)”, „Nowe i Stare mordy (czytaj: lojalne i zdradzieckie)”. W polskich rodzinach też są „Nowi” i Starzy”. Sekretarz Generalny i jego partia o dziwacznej nazwie „Prawo i Sprawiedliwość” tak skłócili wszystkich ze wszystkimi, że nawet polskie rodziny skaczą sobie do „zdradzieckich mord”, a ogłupiałe społeczeństwo nie dostrzega w Andrzeju Adriana.

Dzisiaj chodziłem za podpisami za Trzaskowskim. Gdyby „Tygryskowi” „Prawi i Sprawiedliwi” dali „aż” 5 dni – chodziłbym za „Tygryskiem”, choć nie przepadam za PSL-em. Gdyby Szymonowi dali „aż” 5 dni, chodziłbym za Szymonem (28-go czerwca – jeśli ciamajdy z PiS-u prawidłowo wydrukują karty za kolejne dziesiątki milionów, a hersztowie dwóch partyjnych gangów znów nie ogłoszą Niewyborów – zagłosuję albo za Trzaskowskim, albo za Hołownią). Gdyby Bosakowi „Prawi i Sprawiedliwi” dali „aż” 5 dni – chodziłbym za Bosakiem, choć na pewno na niego nie zagłosuję, chyba, że w drugiej turze 🙂 Zasada jest prosta: gramy w „nogę” – wpuśćmy na boisko każdą jedenastkę, która chce grać i nie wyznaczajmy sędziów spośród swoich.

Chodziłem za Trzaskowskim, nic wielkiego – partia sobie poradzi z podpisami i beze mnie, tak jak radziła sobie beze mnie przez ostatnie 10 lat.

Chodziłem, bo tak jak czarni w USA „Mam dość” i „Nie mogę oddychać”!

Ps.
Wójt Bulski mógłby zacząć w końcu wymieniać te kotły i przestać projektować, projektować …. i projektować kanalizację – tak jak Osiński przez 25 lat – a zacząć ją w końcu budować!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Samorządność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *