Szyldoza, Betonoza – o patologiach w przestrzeni publicznej

Widok z samochodu na rondzie w Parznicach. Ogrodzenie Gimnazjum (po PiS-owskiej deformie – Publicznej Szkoły Podstawowej) ućkane reklamami to jeden z przykładów bezguścia i braku smaku u lokalnych samorządowców, którzy dysponują przecież narzędziami prawnymi aby zapobiegać chorobie „szyldozy”

Uff – jak gorąco!

Wczoraj w wyniku zbyt brawurowej jazdy rowerem zaliczyłem niebezpieczną wywrotkę na skrzyżowaniu w Trablicach (nie wjeżdżajcie na krawężnik pod skosem 🙂 a jak Wam to przyjdzie do głowy – zawsze miejcie na owej głowie kask, a w sejfie spisany testament).

To jest właśnie to skrzyżowanie, gdzie WTO kilka lat temu kazał wyciąć stuletnią wierzbę przy figurce; gdzie przepływa strumyk regularnie zasypywany przez kolejnych inwestorów, przy bierności urzędników Wójta; i gdzie łączą się trzy drogi samorządowe oraz gdzie – jak w soczewce – skupia się nieumiejętność (lub zła wola) współpracy pomiędzy Wójtem, Starostą i Marszałkiem Województwa w zakresie organizacji ruchu drogowego na skrzyżowaniu i przestrzeni publicznej w jego obrębie.

Po uderzeniu ręką, bokiem i głową o asfalt i pozbieraniu się (na szczęście miałem na głowie kask) odruchowo próbowałem schronić się w cieniu wierzby, ale wierzby nie było – była za to rozgrzana patelnia asfaltu i betonu, które coraz brutalniej wypierają naturalną zieleń (wcześniej lex Szyszko zlikwidowało jakąkolwiek kontrolę nad wycinką drzew, a kolejni szaleni ministrowie tej szalonej partii rozkopują półwyspy, wycinają puszcze i zachęcają do masowego zjadania „płetw” bobrów, które rzekomo podkręcają libido 🙂 oraz strzelania do żubrów).

Po powrocie naprawionym pobieżnie rowerem do Radomia zacząłem coraz bardziej odczuwać skutki upadku na asfalt i uznałem, że trzeba iść do lekarza. Iść nie jechać, bo prawa ręka nagle okazała się niezdolna do poruszania kierownicą i drążkiem zmiany biegów.

I tutaj kolejna konfrontacja z „opiekuńczym” Państwem PiS-u.

Pisałem już, że przez pół roku nie udało mi się telefonicznie zapisać do lekarza pierwszego kontaktu, a na specjalistyczną operację miałem czekać 2 lata, a teraz okazało się, że będzie 3 lata (dlaczego po dojściu PiS do władzy średnia długość życia zaczęła spadać?). Teraz miałem okazję osobiście się przekonać jak w praktyce działa tzw. „Nocna i Świąteczna Opieka Zdrowotna” w Państwie, gdzie „piątką Kaczyńskiego” i politycznym sojuszem z hochsztaplerem z Torunia wygrywa się wybory.

Po wejściu do Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego natknąłem się na tłum pacjentów, którzy w nie klimatyzowanym pomieszczeniu, spoceni i zdyszani czekali na swoją kolej. Po wpisaniu na biletomacie Peselu maszyna wypluła numerek: „60” wraz z informacją, że przede mną w kolejce jeszcze 57-miu pacjentów. Nawet jeśli przyjąć 10 minut na jednego pacjenta, to daje to ponad 9 godzin czekania, a jeśli 5 minut, to prawie 5 godzin. Czy wobec takich realiów może dziwić, że brakuje lekarzy?

A jakie są pomysły szalonych ministrów PiS-u na brak lekarzy? Kara bezwzględnego więzienia za błąd medyczny!

Wyobraźcie sobie, ze wasze dziecko chce zostać lekarzem w Państwie PiS, a wy wiecie, że po podjęciu pracy ów przyszły lekarz (lekarka) będzie musiała obsłużyć na SOR-ze jednego pacjenta w ciągu 5-ciu minut, a jak – w wyniku przepracowania – popełni błąd, to pójdzie do więzienia, a później już zapewne się nie pozbiera.

I co poradzicie swojemu dziecku, przyszłemu kryminaliście? Czy nie to, żeby studiowało i pracowało w Niemczech, gdzie świat polityki też nie jest bez skazy, ale nie do pomyślenia tam by było, żeby minister sprawiedliwości prowadził osobistą wendetę przeciwko kardiologowi, któremu chce wmówić błąd medyczny, a rząd zamiast wydawać 10-tki miliardów na ochronę zdrowia i nowoczesną edukację wydaje te miliardy na partyjną telewizję i partyjne programy korupcji politycznej.

Wróćmy jednak na ziemię, na naszą ziemię – tę wybetonowaną, wyasfaltowaną i w coraz większym stopniu pozbawioną drzew, których bryły korzeniowe zatrzymują wodę, korony obniżają temperaturę powietrza, a bobry – do których chce strzelać i zjadać ich galaretowate „pluski” minister idiota – budują naturalne systemy retencyjne.

Na Stacji Pogotowia Ratunkowego w Radomiu, wobec perspektywy gotowania się w poczekalni przez 9 godzin, skręcony nadgarstek i stłuczone żebro straciły na ważności.
Adrealina, która znów się wyzwoliła wobec realiów „opiekuńczego” Państwa PiS, podpowiedziała, żeby mieć to Państwo gdzieś i iść jednak na imieniny do Jolanty poprzez beton i asfalt „zrewitalizowanego” Radomia.
To przykre, ale samorządowcy partii, na którą skazany jestem głosować, oddali to miasto we władanie developerom – których inwestycje pochłaniają resztki radomskiej zieleni; motocyklistom – którzy terroryzują mieszkańców Ustronia rykiem swych maszyn przekształcając Aleję Grzecznarowskiego w nielegalny tor wyścigowy oraz blockersom i wandalom, którzy przejęli zarząd nad podziemnym przejściem pod Al. Grzecznarowskiego
oddając się tam „rozrywce” niszczenia wszystkiego co da się zniszczyć oraz organizując tam punkt magazynowania odpadów zmieszanych; radomski magistrat w te upały wyjechał pewnie do wód 🙂

Przedzierając się w ten straszny upał przez wyludnioną i wybetonowaną pustynię „zrewitalizowanego” Radomia, na imieniny do Jolanty, po drodze zajrzałem do kwiaciarni (wreszcie coś żywszego niż beton i asfalt). A kwiaciarka patrząc na mnie pyta „czy pan się dobrze czuje?”. Jak mam się dobrze czuć – odpowiadam – skoro wciąż tutaj rządzi PiS, klika godzin temu o mało co się na rowerze nie zabiłem, a na SOR-ze dali mi 60-ty numerek?

Przeżyłem jakoś imieniny Jolanty, przy umiarkowanej ilości białego wina; kolega Marek, niespełniony akordeonista, dowodził, że na afrykańskie upały i powypadkowe traumy najlepsza jest szkocka whisky 🙂 żebro i nadgarstek trochę dały spokój, więc pomyślałem …. może by tak znów coś skrytykować 🙂

Ale żeby z tego tekstu wyszło coś pożytecznego, to na koniec jeszcze apel do wszystkich rowerzystów, rolkarzy, hulajnogistów i operatorów innych tego typu pojazdów, a w szczególności do rodziców dzieci z nich korzystających:

NIGDY NIE PROWADŹCIE POJAZDU BEZ KASKU!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ekologia, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Szyldoza, Betonoza – o patologiach w przestrzeni publicznej

  1. Gonzo pisze:

    No nieźle musiał się Pan pierd……ąć w główkę przy tej wywrotce,
    bo normalnie wypisuje Pan bzdury ale teraz to już zaliczył Pan totalny odlot – jak zresztą cała totalna opozycja.
    Zalecam jednak kontakt z lekarzem odpowiedniej do Pana sytuacji specjalistą.

    • Jacek Trelka pisze:

      Jestem pod głębokim wrażeniem siły Pańskich argumentów oraz kolorytu naszego pięknego języka. Z „zaleceń” jednak trudno mi będzie skorzystać, bo za rządów Prawych i Sprawiedliwych kolejki do specjalistów drastycznie się wydłużyły, a na SOR-ach (o czym pisałem w „odlotowym” tekście) czeka się godzinami lub umiera. Spada długość życia, ale na łeb na szyję spada też poziom publicznej dyskusji i poziom polityki, która sięgnęła dna.
      Sugeruję migrację na bloga Krystyny Pawłowicz. Tam Pan odetchnie.

      • Gonzo pisze:

        Niech Pan doradzi czy mamy się śmiać czy płakać z Pańskich argumentów?
        Za rządów PO-PSL polacy żyli z pewnością dłużej, a kolejek do specjalistów nie było wogóle podobnie jak i z kasą w budżecie „nie ma i nie będzie” – mówił klasyk.
        Poziom dyskusji publicznej?, niech Pan posłucha swoich i obejrzy ostatnie tęczowe marsze tzw. tolerancji.
        A Pawłowicz ma przynajmniej jaja.
        Niektórzy mogą takich jedynie pozazdrościć.

        • Jacek Trelka pisze:

          Ani się śmiać, ani płakać. Argumenty ocenia się rozumem, nie emocjami.
          Nigdy nie twierdziłem, że za rządów PO-PSL było idealnie, ale wtedy nie łamano konstytucji, a skala upartyjnienia Państwa (gospodarki, administracji, wymiaru sprawiedliwości, kultury, telewizji …) była nieporównanie mniejsza; szanowano nas wtedy w Europie i na świecie, a z owoców wzrostu gospodarki (rozpędzanej przecież sukcesywnie od roku 1989) w dużej mierze finansowano bezpieczeństwo emerytalne i dobrobyt przyszłych pokoleń, a nie rozbudowane do absurdu zasiłki dla obecnych i synekury dla „wiodącej siły narodu”.
          Platforma Obywatelska ani środowiska LGBT to nie są żadni „moi”, bo z LGBT nie łączy mnie nic, a z PO jedynie legitymacja partyjna. Poza tym jestem zwykłym, samodzielnie myślącym polskim obywatelem, wkurzającym się czasem na nieudolność partyjnej góry, któremu PiS skutecznie, jak na razie, odbiera lub ogranicza obywatelskie prawa (do zgromadzeń, do niezawisłego sądu, do dostępu do służby zdrowia, do publicznego manifestowania swoich przekonań itp.).
          Moja partia działa całkowicie legalnie i nazywanie mnie oraz innych członków epitetem „totalni” jest obraźliwe i uwłaczające nie tylko nam, ale również większości wyborców.
          Szczucie jednych Polaków na drugich, okradanie podatników, dezawuowanie dorobku naukowego uznanych profesorów, manipulowanie i zakłamywanie historii przez Lidera PiS i jego przybocznych może i będzie skuteczne w utrzymaniu się przez jakiś czas przy władzy, ale szczęścia nam nie przyniesie.
          A Krystynie Pawłowicz przydałby się rozum i odrobinę kobiecości, a nie jaja.

  2. Janka pisze:

    Ja nie musiałam spaść z roweru … ale zauważyłam jeżdżąc na nim, że oprócz reklam i innych podobnych tego typu rzeczy całą Gminę i podwórka ozdabiają „brązowe” BIO worki, widać większość Mieszkańców postawiła na kompostowniki. Super!!! Pan WDB zanim zacznie sprawdzać szamba, niech pozbiera syf … Bo ja nie posiadam kóz wyjadających trawę i zielska, a nie widzę siebie w chaszczach wśród roju komarów i kleszczy, dlatego koszę swoją posesję i zbieram „zielone odpady”. A następnym razem proszę o informację o odbiorze Panie WDB trochę wcześniej niż wieczorem. Nie każdy ma czas na śledzenie tej cudownej strony UG, ludzie czasem pracują…
    Nie pozdrawiam. Janeczka nie pastuszka….

  3. Petentka pisze:

    No faktycznie gorąco w Gminie. W zeszłym tygodniu byłam w naszej ukochanej Gminie załatwić sprawę. No i tam to dopiero dawało w palnik. Byłam w dwóch pokojach i chyba w każdym nich było ponad 30 stopni. Czuć było tylko upoconych urzędników przez co poczułam dyskomfort. Współczuć tylko im …..a Wójt jak poszłam złożyć pismo na sekretariat siedział zamknięty w swoim biurze z klimatyzacją. Całe szczęście później pojechałam do Starostwa gdzie jak to w cywilizowanym świecie działała klima:)

    PS. Panie Trelka a jak się Pan odniesie do udzielonego Absolutorium naszemu Wójtowi?

    • Jacek Trelka pisze:

      Co do klimatyzacji, to nie jestem jej entuzjastą. Sztuczne odwracanie naturalnego przepływu energii doprowadziło nas do katastrofy klimatycznej. Zdrowe i solidne materiały wytwarzane powolnie przez naturę zastąpiliśmy „lepszymi”, wytwarzanymi ekspresowo przez tych, którym ciągle brakuje na wszystko czasu; kamień – siporexem, liść chrzanu – tacką styropianową, drewno – panelem „podłogowym”, szkło – plexiglasem, papier – „e-bookiem”.
      Ale co jeszcze gorsze, powolne tradycyjne myślenie też „unowocześniliśmy”, systematycznie przekazując je maszynom; zamiast rozmawiać ze sobą podczas darcia pierza – wysyłamy za pomocą „smartfonów” smsy (w tym czasie maszyny mielą ptaki na „parówki drobiowe”); zamiast spotykać się na zebraniach wiejskich (osiedlowych) – urządzamy „wideo-konferencje”; zamiast modlić się świadomie i samodzielnie – odklepujemy formułki, a myślenie prawdziwie religijne cedujemy na „świętych” i „nieomylnych” biskupów (którym z nadmiaru „świętości” i „nieomylności” odbija szajba).
      Wójt jak chce legionellozy, to niech się chłodzi, chłód z nim.
      W moich miejscach pracy nie mam klimy i nie zamierzam mieć (wystarczy mi zefirek od zwykłego „wiatraka”).
      A co do Absolutorium … Trzynaście do zera … Dech mi zaparło w piersi, a biorąc jeszcze pod uwagę stłuczone żebro po rowerowej wywrotce potrzebuję tydzień, dwa, żeby się przymierzyć do tego „spektakularnego” wydarzenia.
      Zastanawiam się tylko czy jest sens poświęcać dalej mój cenny czas (dzisiaj wszystkim się spieszy i wszystkim brakuje czasu) na dalszą promocję tych leniwych konformistów, którzy pod nadzorem sztucznej „inteligencji” odgrywają co jakiś czas spektakl-groteskę, określaną mianem „sesja Rady Gminy Kowala”.

  4. Z gminy pisze:

    Panie Trelka Jacku,
    idąc tropem Pana rozumowania ekologicznego powinien się Pan się wypuścić z gołą dupą na dzikim wielbłądzie na wycieczkę po gminie jak to robili dawni przodkowie , a nie jeździć rowerkiem którego wyprodukowanie wypuszcza do atmosfery mnóstwo szkodliwych związków.
    A najlepszym wójtem pewnie był Pan Stanik – cha, cha, cha któremu Pan robiłeś złudne nadzieje na bycie wójtem – taki był zasłużony.
    A rady gminy jakie były wtedy? – tragikomedie, aż ludzie powiedzieli dość Integracji pożal się Panie Boże.
    Dzisiaj to Pana kumple z Komitetu Stanika udzielają poparcia w 100% wrogowi z kampanii D. Bulskiemu – to jest dopiero hipokryzja.
    Uprawia Pan swoistą pogoń za rozumem – proszę kontynuować i się nie zniechęcać.

    • Jacek Trelka pisze:

      Cha,cha,cha. Pomysł z tym wielbłądem przedni. Ale nie skorzystam, bo Minister Rolnictwa pewnie by mi tego wielbłąda zastrzelił, a mnie pozwałoby za obrazę moralności Stowarzyszenie Ordo Iuris. Poza tym wielbłąd to nie jest nasze narodowe zwierzę 🙂 i nie chciałbym zrobić rysy na nieskazitelnym wizerunku Gminy Kowala, której radni i wójt okazali się nagle tacy zgodni i tacy jednomyślni; sam bym się z tego cieszył, gdybym nie wiedział co mówili, pisali i robili przed wyborami.
      Mogłem się spodziewać, że moje wycieczki do prawdziwego świeżego masła na liściu chrzanowym, a nie do mixów ze sztucznymi dodatkami na styropianowej tacce; do tradycyjnych form budownictwa z naturalnych materiałów, a nie do bloczków z odpadów poprodukcyjnych i do niepowtarzalnego klimatu poranka przy aromacie kawy i tradycyjnej papierowej gazecie – przyniesionej przez listonosza i redagowanej przez odważnych i wnikliwych dziennikarzy, a nie pismaków na usługach władzy – sprowokują szyderstwa ze strony zwolenników NOWOCZESNOŚCI i zwolenników JEDNORODNEJ Gminy i JEDNORODNEJ Polski.
      Rzecz w tym, że ja nie mam nic przeciwko nowoczesności, przeciw komputerom i przeciw nowoczesnym materiałom. Jestem natomiast przeciwnikiem używania nowoczesności do niszczenia naszej Ziemi i naszego gatunku, co właśnie się dzieje!
      Gdybyś wysilił swój uzależniony od rządowej propagandy umysł, to byś zrozumiał o co naprawdę mi chodzi. Jestem przekonany, że wielu innych czytelników rozumie.
      Znowu czepiacie się Stanika? Co za brak klasy. W normalnych demokracjach zwycięzcy wyborów podają rękę tym, którzy nie uzyskali mandatu, a nawet później ich angażują do wspólnej pracy. W Kowali przegranych trzeba zwolnić z pracy, a potem jeszcze sponiewierać ich dobre imię.
      D. Bulski nie był w kampanii „wrogiem” Komitetu Stanika, ale przeciwnikiem wyborczym, kontrkandydatem. „Wróg”, „totalny”, „zdradziecka morda”, „lewak” – to słownik PiS-u, z którego zresztą Bulski się wywodzi.
      Z jednym się zgadzam: rzeczywiście stuprocentowe poparcie dla Bulskiego ze strony kandydatów „Rozwoju” to szczyt hipokryzji i braku odpowiedzialności za przedwyborcze deklaracje. Ale przepraszam, to nie są żadni moi „kumple”. Z kumplami żłopie się piwo za rogiem, a ja nie przypominam sobie, żebym z Chruślakiem, Kołodziejczyk czy Parszewskim cokolwiek pił … nie licząc herbaty lub ekologicznych soczków u Staników. A … i jeszcze jedno, dobrze też pamiętam jaki mieliśmy program i jak ocenialiśmy dokonania naszego kontrkandydata Dariusza Bulskiego.

      • Z gminy pisze:

        Brak klasy??, no nie,
        To przecież Osiński po wygranych wyborach ze Stanikiem nie miał komu podać ręki przy przekazaniu obowiązków, bo obrażony przegrany po prostu nie przyszedł! – to jest brak klasy.
        A co do wrogów to pamiętamy co znaczy to słowo dla byłego wójta Stanika w stosunku do mieszkańców którzy nie byli w „klanie”. Między innymi dlatego też przegrał, no ale starczy tej historii. Miejmy nadzieję że nauczył się w życiu trochę pokory.

        Ziemia zniszczona, gatunek wymiera – a to wszystko i tak wina PiSu i prezesa.
        Zaczynam lubieć ten blog, poprawia mi bardzo chumor😊.

      • Z gminy pisze:

        Banuje Pan niewygodne komentarze??
        No szkoda, czyżby brak argumentów??
        Ot tolerancja, poziom dyskusji, brak klasy.
        Pozdrawiam, mimo różnic.

        • Jacek Trelka pisze:

          Nie banuję. Czasem robię sobie przerwę od komputera, a z nie znanych mi powodów na mój smartfon (od którego niestety nie robię przerwy) nie doszedł mejl z informacją o komentarzu z dnia 5 lipca. Co do win Prezesa, to Prezes przecież nie jest Tuskiem, ale moi wysoko postawieni w strukturach PiS sąsiedzi w Trablicach mogliby przestać wypalać skoszone trawy i inne badyle. To jest nielegalne i szkodliwe dla Ziemi oraz osobiście dla mnie – astmatyka. Poza tym Prawi i Sprawiedliwi powinni dawać przykład nam „zdradzieckim mordom”.

          • Z gminy pisze:

            Dzień dobry,
            toć to dają przykład już prawie całą kadencję,
            różnice widać i poparcie rośnie. Polacy przy wyborach pokazali na co kładą nacisk i jak rozkładają akcenty.
            Niewygodne??
            Z Platformą męczyliśmy się aż 8 lat- to aż 8 lat zmarnowane dla kraju.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *